Translate

wtorek, 24 września 2013

Tołpa Dermo Body - ekspresowe serum antycellulitowe 14 dni

Hej!

Dziś pokażę Wam kosmetyk, jakiego do tej pory na moim blogu jeszcze nie było, a mianowicie ekspresowe serum antycellulitowe 14 dni z efektem ultradźwięków i komórkami macierzystymi z linii Dermo Body marki Tołpa.
 W sumie nigdy nie miałam zbyt widocznego cellulitu, jednak chyba każda z nas chce, aby nasza skóra wyglądała jak najlepiej, postanowiłam więc go wypróbować. Serum stosuję już ponad 2 tygodnie (wmasowuję je codziennie wieczorem, po kąpieli, wyłącznie w skórę ud), a więc czas podzielić się moją opinią na jego temat ;).

Jak sama nazwa kosmetyku wskazuje - jego zadaniem jest walka z cellulitem. Po 14 dniach redukcja cellulitu powinna być już widoczna, dzięki czemu ciało ma wyglądać smukło i zdrowo. Poza tym serum ma właściwości usprawniające mikrokrążenie, nawilżające, uelastyczniające i ujędrniające. Czy to wszystko nie brzmi razem cudownie? 
Przejdźmy zatem od razu do mojej recenzji, żeby dowiedzieć się jak jest naprawdę :).

Opakowanie kosmetyku to przezroczysta butelka o pojemności 250 ml, która dzięki aplikatorowi w postaci pompki jest bardzo wygodna w użyciu.
Konsystencja serum jest dość rzadka, wręcz lejąca się, jednak po nałożeniu na skórę nie spływa z niej. 
Kosmetyk ma nietypowy złocisto-beżowy kolor z zatopionymi mieniącymi się drobinkami. 
Bardzo odpowiada mi również delikatny i kobiecy zapach serum, kojarzący mi się z luksusowymi perfumami.
(Zdjęcia niestety tego nie oddają, ale musicie mi wierzyć na słowo, że kolorystyka serum jest naprawdę wyjątkowa - ma perłową poświatę, która w słońcu mieni się na różowo, a złociste drobinki pięknie połyskują - coś wspaniałego ;d).

Po nałożeniu na skórę migoczące drobinki pięknie ją rozświetlają. Efekt ten nie jest jednak tandetny, a bardzo subtelny i delikatny, dzięki czemu ciało zdecydowanie lepiej się prezentuje.

Wchłanialność kosmetyku określiłabym jako umiarkowaną - zaraz po nasmarowaniu skóra lekko się lepi, jednak to uczucie dość szybko mija i po chwili możemy cieszyć się jedwabiście gładkim i delikatnym w dotyku ciałem o subtelnym zapachu.

Dzięki regularnym masażom z użyciem tego serum zauważyłam znaczną poprawę w kondycji skóry. Jest ona doskonale napięta, dogłębnie nawilżona oraz jędrna i przyjemna w dotyku. Miejsca, które były dotknięte leciutkim cellulitem są gładkie, elastyczne i odżywione. Nie ma śladu cellulitu! Naprawdę, zero jakichkolwiek nierówności. Mogę więc z czystym sumieniem stwierdzić, że to serum rzeczywiście działa :).

Jeśli nie jesteście do końca zadowolone z wyglądu Waszej skóry i chcecie go poprawić to jestem pewna, że to serum Wam w tym pomoże.
Ja na pewno po nie sięgnę za każdym razem, gdy tylko moja skóra nie będzie wyglądać tak jakbym sobie tego życzyła.

Cena serum waha się w okolicach 60-70 zł, jednak kosmetyk jest bardzo wydajny i co najważniejsze - skuteczny, dlatego też uważam, że jest wart każdej wydanej na niego złotówki.

niedziela, 22 września 2013

Niedzielne zakupy .. :)

Hej!

Znów mnie tu trochę nie było .. Tym razem zmusiła mnie do tego choroba. W ostatni weekend dopadło mnie jakieś choróbsko, które trzyma mnie w sumie jeszcze do dzisiaj. Oprócz uporczywego kataru, bólu, gardła i głowy zmagam się praktycznie przez cały ostatni tydzień z gorączką sięgającą 39 stopni .. Sama nie wiem do końca co mi dolega, być może ma to też jakiś związek z wyrastającą mi właśnie ósemką, która chwilami strasznie daje o sobie znać. Gdzieś wyczytałam, że objawy takie jak ból gardła i gorączka mogą być właśnie związane z wyżynaniem ósemek. No nic, ząb i tak trzeba będzie usunąć, ponieważ takie jest zalecenie mojej ortodontki. Jednak ja jestem straszną panikarą, więc staram się to odsunąć jak najdalej jak to się tylko da. Wiem, że to niezbyt mądry wybór, bo zdaje sobie sprawę, że prędzej czy później i tak mnie to czeka ..
Dzisiaj na szczęście już gorączka spadła nieco poniżej 38 stopni, a ja z racji tego, że trochę lepiej się poczułam, postanowiłam wybrać się na małe zakupy .. :)

Moim głównym celem było znalezienie kozaków. Jednak nie obojętnie jakich. Wychodząc z domu dokładnie wiedziałam, czego chcę. Na pewno nie szukałam butów na obcasie, których mam całą masę. Nie interesowały mnie też raczej wysokie kozaki do kolan, których również mam pod dostatkiem, ani ciepłe buty Emu, które w zeszłym roku dostałam w prezencie od cioci z Australii. Moim typem były krótkie buty na płaskiej podeszwie. Koniecznie skórzane, żeby po jednym sezonie nie wylądowały w koszu.

Mój ideał znalazłam w TK Maxx :).
Brązowe, krótkie kozaczki, na świetnie wyprofilowanej podeszwie, wykonane w pełni ze skóry. W dodatku są bardzo wygodne. Z początku nie byłam przekonana co do ich zakupu, bo szukałam raczej czarnych butów, jednak ostatecznie stwierdziłam, że mam całkiem sporo czarnych i beżowych kozaków, a ani jednej pary w odcieniu brązu. No i cena była też bardzo przekonująca - 179 zł za skórzane buty to naprawdę niewiele. Według mnie są idealne na okres jesienno-zimowy ;).
Przy okazji wypatrzyłam też drugą parę butów - tym razem mój wybór padł na czarne balerinki ozdobione podwójną, lakierowaną kokardką.
Buty są również wykonane ze skóry a ich cena wynosiła 129 zł.
Jak Wam się podobają moje dzisiejsze zakupy? :)

niedziela, 15 września 2013

Nivea Soft - krem intensywnie nawilżający

Hej, hej!
Dziś pokażę Wam kosmetyk, który większości z Was jest pewnie bardzo dobrze znany - krem intensywnie nawilżający Nivea Soft do twarzy, ciała i dłoni.
Jak widzicie na zdjęciu poniżej nowa wersja kremu nie znajduje się w tradycyjnym odkręcanym słoiczku, tylko w wygodnej tubce o pojemności 75 ml.
Z racji tego, że opakowania tego typu kojarzą mi się z kremami do rąk, używam go tylko i wyłącznie do pielęgnacji dłoni. Moja opinia będzie więc dotyczyć jak krem sprawdził się w tej kwestii.

Staram się mieć go zawsze przy sobie. Niewielka tuba bez problemu mieści się w każdej torebce. Kosmetyk zamykany jest na solidny zatrzask - nie ma więc mowy o samoistnym wydostaniu się kremu i pobrudzeniu zawartości torebki.
Konsystencja kremu jest dość gęsta i z początku przypuszczałam, że będzie się on długo wchłaniał w skórę, a po jego użyciu dłonie będą się lepić .. 
Nic bardziej mylnego! Lekka formuła z witaminą E i olejkiem jojoba sprawia, że krem wchłania się w skórę błyskawicznie, nie pozostawiając na dłoniach tłustej warstwy. Po nasmarowaniu ręce są gładkie i miękkie oraz wyglądają na zadbane. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam znaczną poprawę skóry wokół paznokci - brak odstających, suchych skórek.
Bardzo odpowiada mi też delikatny, świeży zapach kremu, dający uczucie ulgi i odświeżenia.
Cena kremu również należy do jego plusów - wynosi mniej niż 10 zł (ja za mój zapłaciłam 7,49 w drogerii SuperPharm).

Jak dla mnie kosmetyk ma same zalety i na pewno będę do niego wracać :).
A Wy znacie ten krem? Jak się u Was sprawdził?

niedziela, 8 września 2013

Nowa współpraca - ezebra.pl

Hej!
Ostatnio rzadko kiedy tu zaglądam, ale nie myślcie sobie czasem, że o Was zapomniałam! Po prostu znalazłam nową pracę, która wypełnia teraz większość mojego czasu. W tygodniu jestem w domu po 21 i jedyne o czym marzę po powrocie jest relaksująca kąpiel i sen. 
W piątek, gdy wróciłam do domu czekała na mnie miła przesyłka. Przyznam szczerze, że kompletnie się jej nie spodziewałam, więc nie wiedziałam od kogo może być. Po otwarciu okazało się, że paczuszka pochodzi od drogerii internetowej ezebra.pl, z którą jakiś czas temu nawiązałam współpracę.

A oto, co znalazłam w środku:
Biała kredka do oczu NYC, fioletowy cień do powiek Bourjois, top coat Sally Hansen oraz błyszczyk do ust Sally Hansen.

Niebawem możecie się spodziewać recenzji powyższych kosmetyków, bo już rozpoczęłam ich testowanie :).

Jakiego z nich jesteście najbardziej ciekawe? A może któryś z produktów jest Wam dobrze znany? 

wtorek, 3 września 2013

100% natural lip roll-on Berry

Hej!

Znów mnie tu trochę nie było .. Tym razem miałam mały problem z internetem - bardzo się zacinał i wgrywanie zdjęć trwało całą wieczność .. ;/ ehh, tak to jest jak ma się bezprzewodowy router, a w domu 5 komputerów, z których codziennie ktoś korzysta.

Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem maniaczką wszelkich mazideł do ust. W moich kosmetyczkach najwięcej jest błyszczyków, pomadek oraz masełek przeznaczonych właśnie do pielęgnacji ust.
Dbam o to aby moje usta były zawsze gładkie, miękkie i bez suchych skórek. Ostatnio byłam bardzo zadowolona z kokosowego masełka do ust firmy The Body Shop, postanowiłam więc wypróbować kolejne mazidełko do ust tej marki. Tym razem mój wybór padł na 100% naturalny błyszczyk w kulce o apetycznym jeżynowym zapachu.
Opakowanie kosmetyku to 10 ml roll-on zakończony metalową kuleczką, która przyjemnie chłodzi usta podczas aplikacji. Bardzo przypadło mi ono do gustu - jest na pewno zdecydowanie wygodniejsze w użyciu niż odkręcane masełka w słoiczkach, które aplikuje się palcem.
Konsystencja błyszczyku jest dość płynna. Jego kluczowymi składnikami są olej sojowy i oliwa z oliwek, które delikatnie natłuszczają usta i niwelują suche skórki.
Błyszczyk się nie klei, co stanowi dla mnie dużą zaletę. Często noszę rozpuszczone włosy i bardzo nie lubię jak przyklejają mi się one do ust.
Może być stosowany bezpośrednio na usta lub na pomadkę, aby nadać jej subtelny połysk.
Po użyciu usta są gładkie i miękkie. Błyszczyk bardzo ładnie prezentuje się w połączeniu ze szminką. Nadaje delikatny efekt mokrych ust. Niestety zbyt długo się na nich nie utrzymuje, ponieważ ma tak apetyczny zapach i słodki smak, że często po prostu go zjadam .. ;d

Uważam że taki roll-on do ust stanowi świetną alternatywę dla zwykłych błyszczyków. Ja na pewno skuszę się na kolejny, kusi mnie pomarańcza lub mięta :).
Cena błyszczyku wynosi 20 zł. Uważam, że jest ona w pełni adekwatna do jego jakości i wydajności - błyszczyk starcza naprawdę na długo.