Translate

sobota, 29 czerwca 2013

Bourjois Healthy Balance - puder prasowany

Hej!
Znów wpis nie pojawił się przez kilka dni i znów powód jest ten sam .. ;d
Korzystając z dnia spędzonego w domu postanowiłam dzisiaj pokazać Wam kosmetyk, który na dobre zagościł w mojej kosmetyczce - puder prasowany Bourjois Healthy Balance. 
Jak widać po napisach na opakowaniu - jego głównym zadaniem jest zmatowienie cery na czas 10 godzin. Poza tym puder ma wyrównać koloryt skóry i nadać jej blask. Jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził? Zapraszam do recenzji! ;)
Mój puder jest koloru nr 53 Beige Clair (ciepły beż, pozbawiony różowych tonów - kolor idealny dla mnie ;) ).
Pierwsze co mi się w nim spodobało to niewielkie, praktyczne opakowanie wykonane z solidnego plastiku, mieszczące 9 g produktu. Kolor opakowania również bardzo mi odpowiada, podoba mi się także jego design w postaci owoców (puder został wzbogacony w ekstrakty z owoców, które mają właściwości nawilżające).
Dodatkowym atutem opakowania jest duże lusterko. Szkoda tylko, że nie zostało ono wyposażone w żadną gąbeczkę, chociaż w sumie zazwyczaj i tak nakładam puder przy pomocy pędzla.
Puder ma przyjemny lekko owocowy zapach. Podczas aplikacji nie pyli, dzięki czemu świetnie się rozprowadza. Jego konsystencja jest bardzo lekka, aksamitna, co zapewnia na twarzy bardzo naturalny efekt.
Puder stapia się z cerą i wyrównuje jej koloryt. Nie tworzy smug ani sztucznego efektu maski. Nie zatyka porów - pozwala skórze oddychać. Dobrze kryje drobne niedoskonałości. Matuje skórę, jednak na pewno efekt matu nie utrzymuje się przez cały dzień. Niemniej jednak ja jestem jak najbardziej z niego zadowolona, ponieważ pod koniec dnia skóra nie jest świecąca, widoczny jest na niej jedynie subtelny blask. Puder nadaje buzi promienny, zdrowy wygląd i satynowe wykończenie.
Jego cena wynosi ok 40 zł, jednak jest to produkt bardzo wydajny, więc warto w niego zainwestować ;)

środa, 26 czerwca 2013

The Body Shop Coconut Milk Body Lotion

Hej!
Na wstępie przepraszam Was za to, że ostatnio trochę zaniedbuję bloga i wpisy pojawiają się nieco rzadziej niż zwykle .. Sesja już za mną, mam więc sporo wolnego czasu, jednak spędzam go głównie na .. imprezowaniu ;d A wiadomo, że jak się imprezuje, to na drugi dzień jest się nie do życia. Ja tak przynajmniej mam, ponieważ ze znajomymi zawsze imprezujemy do końca i w domu jestem ok 6 rano .. Ok, koniec tej prywaty, przejdźmy zatem do głównego tematu postu :)

Dziś mam coś dla wielbicielek marki The Body Shop i fanek zapachu kokosa. Jak dla mnie to idealne połączenie, bo uwielbiam kosmetyki tej firmy, a kokosowy zapach kocham ;)
Coconut Milk Body Lotion, czyli kokosowy balsam do ciała:
Kosmetyk znajduje się w 250 ml butelce z atomizerem, dzięki któremu bardzo wygodnie go się aplikuje na skórę.

Konsystencja balsamu to wodniste mleczko, które bardzo łatwo wchłania się w skórę. Dzięki bardzo delikatnej formule nie pozostawia na ciele lepkiej warstwy. 
Jedyne co jest wyczuwalne po aplikacji to bardzo przyjemny, lekko słodkawy zapach kokosa, który otula skórę przez wiele godzin. Cudowny, długotrwały zapach nie jest jednak jedyną zaletą tego produktu. Mimo lekkiej konsystencji, balsam dobrze nawilża i odżywia skórę. Pomaga zachować jej gładkość i jedwabistą miękkość. Według mnie jest to kosmetyk idealny na lato. Lekka konsystencja najlepiej się sprawdza w czasie upałów i przynosi ulgę po opalaniu. Balsam koi skórę i daje uczucie świeżości. 
Bardzo go polubiłam i na pewno jeszcze kiedyś po niego sięgnę. Jedyny jego minus to cena, który wynosi ponad 40 zł .. Raz na jakiś czas można sobie jednak pozwolić na chwilę relaksu, którą zapewnia stosowanie tego balsamu :)

niedziela, 23 czerwca 2013

Sales! :)

Hej!
Wraz z początkiem lata, na które zawsze czekamy z utęsknieniem  rozpoczynają się równie długo wyczekiwane wyprzedaże. Jak co roku postanowiłam z nich skorzystać i dzisiaj odwiedziłam Galerię Malta :)

Poniżej przedstawiam Wam moje łupy: 
Krótkie spodenki wykonane z jasnego jeansu z bardzo modnymi w tym sezonie przetarciami. 
Stradivarius 49,99 zł (przecenione z 79,9).
Biała koszulka z koronkowymi wstawkami na rękawach i głębokim rozcięciem z tyłu, zakończonym u góry guziczkiem.
Stradivarius 49,99 zł (przeceniona z 69,9)
Czarna koszulka na naramkach z koronką z przodu i ozdobnym wiązaniem.
Stradivarius 49,99 zł (przeceniona z 69,9)
Zwiewna koszulka z kieszonką ozdobioną ćwiekami. Z tyłu posiada ciekawe wycięcie na plecy. Kolor na zdjęciu strasznie przekłamany. W rzeczywistości koszulka jest chabrowa.
Tally Weijl 29,99 (przeceniona z 39,99)
Jak Wam się podobają moje łupy?
Przyznam szczerze, że trochę wahałam się nad kupnem białej koszulki, bo nie było mojego rozmiaru .. Jednak bardzo mi się spodobała i ostatecznie postanowiłam kupić nieco większą (będzie jako oversize ;d)

Również udało Wam się coś upolować na przecenach? ;)

czwartek, 20 czerwca 2013

The Body Shop Coconut Lip Butter

Hej!
Mamy upały, więc konieczne w tym czasie jest odpowiednie dbacie o ciało. Dziś pokażę Wam mój najnowszy specyfik, którego zadaniem jest pielęgnacja ust.
The Body Shop Coconut Lip Butter:
Masełko zamknięte jest w wygodnym słoiczku o pojemności 10 ml. Design słoiczka nawiązuje do jego zapachu. W przypadku mojego masełka jest to kokos. I tutaj od razu wspomnę o zapachu, który według mnie jest obłędny! Po prostu sam kokos, zero zbędnej chemii! Cud, miód i .. kokosik ;d (Smak też jest bardzo przyjemny, słodkawy ;d )
Konsystencja masełka jest miękka, kremowa i topi się pod wpływem ciepła, dzięki czemu łatwo rozprowadza się na ustach.
Nie mam przesuszonych ust, więc nie jestem w stanie stwierdzić jak produkt spisze się na bardziej wymagającej skórze, ale mnie jego działanie w pełni satysfakcjonuje. Skóra ust jest odżywiona i nawilżona. Usta są miękkie i gładkie. Masło dobrze się wchłania, więc po jego zastosowaniu nie ma nieprzyjemnego uczucia lepkości. Kosmetyk nie podkreśla suchych skórek, ani nie odkłada się nieestetycznie w kącikach. Nie barwi ust, nadaje im bardzo naturalny wygląd i subtelny połysk.
Cena produktu wynosi 20 zł. Mając na względzie pojemność i wydajność masełka, jest ona jak najbardziej odpowiednia. Wypróbowałam na sobie i mogę Wam z czystym sumieniem polecić ;) Jego używanie to prawdziwa przyjemność! Czasem po prostu otwieram je tylko po to, żeby powąchać jego cudowny zapach .. ;d

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Eveline 3w1 - wysuszacz, utwardzacz, nabłyszczacz

Hej!
Wczoraj przedstawiłam Wam moją propozycję na letni manicure, a dziś chcę Wam pokazać kosmetyk, bez którego nie obędzie się u mnie przy malowaniu paznokci. Mam na myśli utwardzacz, który zdecydowanie ułatwia wykonanie manicuru przyspieszając wysychanie lakieru. Nie znoszę jak lakier długo schnie! ;d

W tej chwili używam preparatu firmy Eveline, który łączy w sobie trzy funkcje: 60-sekundowy wysuszacz, utwardzacz oraz nabłyszczacz.
Kosmetyk znajduje się w 12 ml buteleczce - typowej dla odżywek marki Eveline.
Posiada wygodny pędzelek i lekką, lejącą się konsystencję, dzięki czemu jest bardzo łatwy w użyciu. Wystarczy pomalować paznokcie wybranym lakierem i po 2 minutach pokryć je jedną warstwą preparatu. Należy jednak uważać, aby nie zaaplikować na paznokcie zbyt grubej warstwy, bo mogą wtedy powstać malutkie bąbelki ..

Po 60 sekundach lakier rzeczywiście jest suchy. Możemy więc zabrać się za wykonywanie codziennych czynności, bez obaw, że na naszych świeżo pomalowanych paznokciach powstaną nieestetyczne odciski. Do plusów muszę zaliczyć również przedłużoną trwałość lakieru - odpryski pojawiają się zdecydowanie później. Preparat świetnie się spełnia także w roli nabłyszczacza - nadaje paznokciom piękny połysk. Zauważyłam również, że w przypadku nierówno pomalowanego paznokcia, po nałożeniu tego preparatu lakier ładnie się wyrównuje i znikają smugi.

Wiem, że zdania na jego temat są podzielone, ja jednak zaliczam się do jego zwolenników. Bez problemu spełnia wszystkie swoje funkcje. Należy tylko pamiętać, aby nie nakładać go na świeżo pomalowane paznokcie (trzeba odczekać 2 min) i aby jego warstwa była dosyć cienka, a jestem pewna, że i u Was się sprawdzi ;)
Preparat jest ogólnodostępny. Ja kupiłam go w osiedlowej drogerii za 11,90 zł.

niedziela, 16 czerwca 2013

Manicure - różowo&motylkowo

Hej!
Za oknem przepiękna pogoda - już się nie mogę doczekać wakacji! :)
Postanowiłam moim paznokciom nadać jakiś wesoły kolorek i tak mój wybór padł na róż. Żeby było jeszcze ciekawiej posypałam go lekko chabrowym brokatem, który tak pięknie mieni się w słońcu, że aż przyciągnął do siebie błękitnego motyla, który również usadowił się na moim paznokciu ;d


Jak Wam się podoba taki manicure?

Poniżej produkty jakich użyłam do jego wykonania:
Lakier Sally Hansen Hard as Nails w kolorze 320 Fuchsia Power. Uwielbiam wszelkie lakiery tej firmy. Ich jakość jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Występują w wielu wspaniałych odcieniaach, więc jestem pewna, że każdy wśród nich znajdzie swojego ulubieńca.
Brokat do paznokci pochodzi z hurtowni kosmetycznej Allepaznokcie.
Ozdoby w kształcie motylków wyprodukowała firma Silcare.

Miłej niedzieli :*
Ja niestety wieczór spędzę na uczelni ..

piątek, 14 czerwca 2013

Nowa współpraca - Farouk

Hej!
Dzisiaj po powrocie do domu czekała na mnie miła niespodzianka - przesyłka od firmy Farouk. Poniżej zdjęcia produktów, jakie otrzymałam:
Biosilk - Hydrating shampoo
 Bioelixire - Argan oil
Przesyłki zupełnie się nie spodziewałam. Nie pamiętam nawet, żebym nawiązywała współpracę z tą firmą. Po przejrzeniu poczty nie znalazłam wśród maili żadnych wiadomości mogących świadczyć o naszej współpracy .. 
Niemniej jednak bardzo się cieszę z możliwości przetestowania otrzymanych kosmetyków. Produkty marki Biosilk są mi dobrze znane i przeze mnie lubiane. Na co dzień używam jedwabiu do włosów, który opisałam TUTAJ oraz raz na jakiś czas myję włosy rozjaśniającym szamponem Silver Lights, którego recenzje możecie znaleźć TUTAJ. Jeśli chodzi o firmę Bioelixire, to jest to dla mnie kompletna nowość. Bardzo lubię wszystko co zawiera olejek arganowy, więc myślę, że ten olejek świetnie się u mnie sprawdzi. Na pewno niedługo podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami :)

środa, 12 czerwca 2013

Avon Planet Spa Himalajskie Jagody Goji - rewitalizujący balsam do ciała

Hej!
Raczej nie przepadam za kosmetykami z Avonu ani Oriflame. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek składała u nich jakieś zamówienie ..
Jakiś czas temu wygrałam jednak na blogu PlanetaKayah rewitalizujący balsam do ciała Avon Planet Spa Himalajskie Jagody Goji i postanowiłam go wypróbować. Czy zmienił moje zdanie o Avon'owych kosmetykach? Zaraz się o tym przekonacie ;)
Balsam zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 150 ml. Dla mnie opakowanie kosmetyku nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem - butelka jest bardzo twarda, przez co ciężko wydobywa się z niej balsam. Gdy balsam zaczyna nam się kończyć, jego wyciskanie na zewnątrz graniczy wręcz z cudem. Pojemność butelki mogłaby być również nieco większa ..
Sobie ponarzekałam ;d Teraz przejdźmy do konkretów czyli zawartości butelki.
Wewnątrz feralnego opakowania kryje się delikatny balsam, w którym zatopione są czerwone drobinki. Kosmetyk łatwo rozprowadza się po skórze i szybko się w nią wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Czerwone drobinki nie sprawiają problemu w trakcie aplikacji, bo po kontakcie ze skórą zaczynają się topić.
Balsam skradł moje serce swoim pięknym zapachem, który długo utrzymuje się na skórze. Lekko słodki, ale również świeży i energetyzujący. Bardzo mi odpowiada. Długo utrzymuje się na skórze także efekt optymalnego nawilżenia. Po zastosowaniu tego balsamu ciało jest delikatne i przyjemne w dotyku.
Jestem nim mile zaskoczona. Myślę, że Was również nie rozczaruje ;)

Kayah - dziękuję Ci za ten balsam :)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

100% naturalne błoto z Morza Martwego Redual + BingoSpa

Hej!
Dziś pokażę coś, co powinno spodobać się wielbicielkom naturalnych kosmetyków: 100% naturalne błoto z Morza Martwego firmy BingoSpa.
Postanowiłam przetestować właśnie ten kosmetyk ze względu na jego właściwości pomagające w zwalczaniu trądziku, wyprysków, łojotoku, łuszczycy oraz atopowego zapalenia skóry.

Maska błotna znajduje się w plastikowym, odkręcanym słoiczku o pojemności 150 ml.
 Konsystencja, kolor i zapach kosmetyku kojarzy mi się tylko z jednym słowem - błoto. W słoiczku znajdziemy tylko i wyłącznie szarawo-zielonkawe błotko bez żadnych dodatków zapachowych i konserwujących. Przed każdym zastosowaniem błoto najlepiej delikatnie wymieszać, aby uzyskać jednolitą konsystencję.
Błotko jest dość gęste, dzięki czemu łatwo nakłada się na twarz.
Pierwsza aplikacja powinna wynosić 2-3 minuty, docelowo jednak czas trzymania maseczki na twarzy to 6-12 minut. Przyznam szczerze, że przy pierwszym użyciu odczuwałam lekkie pieczenie skóry, mimo że błoto trzymałam na twarzy ok 3 minut. Z czasem jednak moja skóra przyzwyczaiła się do błotnej maski i to uczucie minęło. W tej chwili wyczuwam jedynie lekkie ściągnięcie skóry w momencie zastygania błota i tworzenia się skorupki.
Po zmyciu maski widać od razu efekty jej działania. Skóra jest dokładnie oczyszczona. Pory są zwężone. Istniejące niedoskonałości stają się mniej widoczne i zasuszone, kolejne się nie pojawiają. Koloryt cery jest ujednolicony, wszelkie przebarwienia rozjaśnione. Buzia jest matowa i przyjemnie gładka w dotyku.

Cena maski wynosi 20 zł i jest ona według mnie w pełni adekwatna do jakości produktu. Błoto rzeczywiście działa! Do tego jest niesamowicie wydajne.
Ja na pewno sięgnę po kolejne opakowanie i Wam również je polecam ;)

niedziela, 9 czerwca 2013

Mohito wyprzedaż -50%!

Hej!
Jestem w trakcie sesji, także ostatnio mam na wszystko zdecydowanie za mało czasu .. Na szczęście to już końcówka, więc bardzo się z tego cieszę. Wczoraj między wykładami postanowiłam sobie umilić trochę czas i wybrałam się za zakupy. W Mohito jest teraz wyprzedaż do -50%. Jeśli lubicie ten sklep, warto tam teraz zajrzeć :) Mi udało się upolować koronkową bluzeczkę w kolorze beżowym przecenioną z 69,99 zł na 34,99!

Poniżej kilka fotek dzisiejszego ubioru, w którym swój debiut ma właśnie bluzka z Mohito.


/ legginsy/leggings - River Island, bluzka/blouse - Mohito, buty/shoes - Stradivarius, torebka/bag - Mohito, okulary/sunglasses - Guess /

Jak Wam się podoba?
Ja uwielbiam wszystko co koronkowe, więc od razu wpadła mi w oko.

Oprócz bluzki zmuszona byłam kupić coś jeszcze ..
Gdy chciałam wyjść z galerii okazało się, że na dworze tak leje, że bez parasola się nie obejdzie .. Niestety nie wzięłam go z domu, bo jak wychodziłam rano to świeciło pięknie słońce. Cofnęłam się więc do Rossmann'a i tam kupiłam najtańszy parasol. Muszę przyznać, że nie byłam jedyna - parasole dosłownie schodziły im jak świeże bułeczki ;d

piątek, 7 czerwca 2013

Rival de Loop Hydro krem pod oczy

Hej!
Nie wiem jak u Was, ale w Poznaniu jest wreszcie piękna pogoda! Słońce świeci od samego rana, nie możemy więc zapomnieć o prawidłowym nawilżeniu naszego ciała. Dzisiaj chcę Wam pokazać kosmetyk rossmann'owej marki Rival de Loop: Hydro krem pod oczy.
Skusiłam się na niego podczas niedawnej promocji w Rossmann'ie i zamiast ok 9 zł, dałam za niego tylko 4 z groszami ;d
Krem zamknięty jest w 15 ml tubce zakończonej niewielkim otworem. Przyznam szczerze, ze miałam nadzieję, iż będzie to roll-on zakończony srebrną kulką, jednak taka aplikacja również okazała się być bardzo wygodna. Otwór jest naprawdę niewielki, dzięki czemu nie wydostaje się z niego zbyt duża ilość produktu.
Konsystencja kremu bardzo mi odpowiada - jest lekka i szybko się wchłania w skórę, dzięki czemu kosmetyk może być stosowany również pod makijaż. 
Codziennie rano i wieczorem wklepuję go w oczyszczoną skórę wokół oczu. Mimo lekkiej formuły, krem zapewnia skórze optymalny poziom nawilżenia - zawiera 24-godzinny hydrokompleks, który intensywnie dba i pielęgnuje delikatną skórę wokół oczu przez cały dzień. 
Po kilku dniach stosowania rzeczywiście zauważyłam poprawę. Skóra jest gładka i odprężona. Wygląda świeżo i promiennie.
Dużym plusem jest dla mnie fakt, że krem może być stosowany przez osoby noszące soczewki kontaktowe - noszę je od kilku lat. Krem jest produktem naturalnym, nie zawiera substancji zapachowych ani parabenów.
Na opakowaniu znajdziemy też informację, że zawarta w kremie witamina E zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Nie mam jeszcze zmarszczek, ale mam nadzieję, że rzeczywiście tak jest i krem przeciwdziała ich powstawaniu ;)
Nie sądziłam, że krem, za który dałam niecałe 5 zł, okaże się być tak dobrym produktem.

środa, 5 czerwca 2013

Nivea Vitamin Shake - żurawina&malina

Hej!
Dziś będzie owocowo - napiszę parę słów o ochronnej pomadce do ust Nivea Vitamin Shake o słodkim zapachu żurawiny i malin.

Pomadka znajduje się w uroczym, różowym opakowaniu, ozdobionym owocami. Design bardzo mi się podoba i zachęca do otwarcia pomadki i jej użycia.
Po otwarciu pomadki, pierwsze co mi się spodobało to wspaniały owocowy aromat, który wyczuł mój nos. Bardzo przypadł mi do gustu również wygląd sztyftu, który jest mieszanką czerwieni, różu i bieli. Wszystkie trzy kolory są ze sobą zmieszane niczym shake owocowy ;d
Pomadka świetnie rozprowadza się na ustach - sztyft jest dość miękki, po kontakcie ze skórą delikatnie się topi.
Pozostawia na ustach subtelny, malinowy kolor.
Pomadka świetnie nawilża wargi i niweluje suche skórki.
Staram się mieć ją zawsze przy sobie, aby w każdej chwili móc dać moim ustom owocowy zastrzyk energii.
Dodatkową zaletą pomadki jest filtr SPF10 chroniący usta przed promieniami słonecznymi. Nie miałam jeszcze pomadki o tak wspaniałym zapachu. Jeśli jeszcze jej nie znacie, to czas to nadrobić. Jestem pewna, że przypadnie Wam również do gustu :)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Maska do cery normalnej z kompleksem algowym BingoSpa

Hej!
Dziś pora na kolejny produkt marki BingoSpa: maskę do twarzy do cery normalnej z kompleksem algowym, której zadaniem jest oczyszczenie i nawilżenie skóry.
Jesteście ciekawe jak się u mnie spisała?
Zapraszam do recenzji!

Kosmetyk znajduje się w wygodnym, plastikowym słoiczku o pojemności 120 g. Bardzo lubię tego typu opakowania, ponieważ doskonale widać w nich zużycie kosmetyku oraz nie ma problemu z wydobyciem całej ich zawartości.
Konsystencja maski jest żelowa, o jasnym zabarwieniu.
Po nałożeniu maski na skórę jej kolor jest przezroczysty.
Maseczka jest dość gęsta, dzięki czemu bez problemu utrzymuje się na twarzy - nie spływa z niej. Bardzo odpowiada mi delikatny efekt chłodzenia zaraz po aplikacji. Maska ma świeży zapach, w którym wyczuwam owocową nutę.

Stosuję ją 2-3 razy w tygodniu. Nakładam na skórę twarzy warstwę maseczki i pozostawiam na ok 15 minut, czasami dłużej. W zależności od grubości nałożonej warstwy, tempo wchłaniania kosmetyku w skórę jest różne. W przypadku nałożenia dość cienkiej warstwy, bywa, że moja twarz wchłania kosmetyk całkowicie. Jeśli jednak pozostaną resztki maski, usuwam je przy pomocy wacika kosmetycznego nasączonego wodą.

Efekt? Skóra jest miękka, wygładzona. Widać poprawę w jej nawilżeniu - brak suchych skórek. Maska nie pozostawia na buzi żadnej tłustej warstwy, mogącej powodować świecenie. Koloryt skóry jest ujednolicony. Twarz wygląda na zrelaksowaną i wypoczętą. 

Dla mnie jest to idealna maska na lato, ze względu na orzeźwiający zapach i przyjemnie uczucie chłodzenia w trakcie aplikacji. Jestem z niej bardzo zadowolona i szczerze polecam, jeśli jeszcze jej nie znacie :)
Cena produktu wynosi 10 zł.

sobota, 1 czerwca 2013

Wyniki drugiego rozdania ;)

Hej!
Dzisiaj Dzień Dziecka, a więc idealny dzień na podanie wyników rozdania :)
Na początek małe przypomnienie, co stanowiło w nim nagrodę:
- Avon true colour purple haze - paleta cieni do powiek
- Oriflame Visions sparcle collection lip palette - paleta pomadek do ust
- Marion - matująca maska na twarz
- MIYO mini drops No 41 - Lilac Bouquet
- Eveline - Volume Lipextreme
- Bransoletka
- Nivea - próbki nawilżającego kremu przeciwzmarszczkowego Q10 plus

Postanowiłam, że pobawię się w losowanie, zamiast używania do tego maszyny losującej.

Zatem przystępujemy do losowania .. ;)
Jest szczęśliwy los!
A należy on do .. :
Gratuluję! Już piszę do Ciebie maila :)

Dziękuję wszystkim osobom, które wzięły udział w moim rozdaniu i zapraszam na kolejne ;)