Translate

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdanie nr 2! :)

Hej!
Dzisiaj tak jak obiecałam, czas na drugie rozdanie na blogu!
Mam nadzieję, że weźmie w nim udział więcej osób niż w poprzednim ;) Serdecznie zapraszam wszystkich chętnych do zabawy! 

Nagrodę dla zwycięzcy stanowią rzeczy widoczne na poniższym zdjęciu:

- Avon true colour purple haze - paleta cieni do powiek
- Oriflame Visions sparcle collection lip palette - paleta pomadek do ust
- Marion - matująca maska na twarz
- MIYO mini drops No 41 - Lilac Bouquet
- Eveline - Volume Lipextreme
- Bransoletka
- Nivea - próbki nawilżającego kremu przeciwzmarszczkowego Q10 plus

Regulamin:
1. Organizatorem i sponsorem rozdania jest właściciel bloga, czyli ja.
2. Rozdanie trwa od dzisiaj tj. 30 kwietnia do 31 maja do godziny 23.59.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być publicznym obserwatorem mojego bloga.
4. Dodatkowo losy można uzyskać za dodanie notki, blogrolla oraz baneru informującego o rozdaniu.
5. Nagrodzona zostanie jedna osoba, która wybrana zostanie drogą losową.
6. Zwycięzca zostanie ogłoszony na blogu w Dzień Dziecka - 1 czerwca ;)
7. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy na terenie Polski w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników.

Aby wziąć udział w rozdaniu należy być publicznym obserwatorem mojego bloga.
Aby wzmocnić swoje szanse możecie uzyskać dodatkowe losy za dodanie notki (+2 losy), blogrolla (+1 los) oraz baneru (+2 losy) informującego o rozdaniu.


Poniżej podaję wzór odpowiedzi, aby ułatwić Wam zgłaszanie się:

Obserwuję jako:
Email:
Notka: TAK (link)/NIE
Blogroll: TAK (link)/NIE
Baner: TAK (link)/NIE


Serdecznie wszystkich zapraszam do udziału w zabawie! :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Pierwsze urodziny bloga! :)

Hej!
Dokładnie rok temu rozpoczęła się moja przygoda z blogowaniem i pojawił się na nim pierwszy wpis, a więc mój blog obchodzi dzisiaj swoje pierwsze urodziny :) 
Z tej okazji pragnę Wam wszystkim serdecznie podziękować za ten cały rok :*
Za poświęcony czas na odwiedzanie mojego bloga, czytanie i komentowanie postów. Bez Was moje pisanie nie miałoby najmniejszego sensu. Dziękuję, że jesteście i mam nadzieję, że nadal ze mną będziecie. 
Prowadzenie bloga bardzo mnie wciągnęło i pisanie nowych postów sprawia mi wiele radości. Z przyjemnością czytam też Wasze wszystkie komentarze :) 
Poznałam tu wiele wspaniałych osób, odkryłam pełno sprawdzonych kosmetyków oraz obejrzałam mnóstwo Waszych inspirujących stylizacji.
Dziękuję ;*


Rocznica bloga to świetna okazja na .. kolejne rozdanie na blogu! Przygotowałam więc dla Was małą niespodziankę, o której więcej napiszę w jutrzejszym poście, na którego już dzisiaj wszystkich serdecznie zapraszam :)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Dove Indulgent Nourishment Body Lotion

Hej!
Niedawno będąc w drogerii Super Pharm trafiłam na świetną promocję balsamów Dove o pojemności 400 ml, które kosztowały tylko 15,99 zł. Bardzo lubię produkty Dove - zwłaszcza dezodoranty, żele pod prysznic oraz właśnie balsamy do ciała, więc nie mogłam przejść obok takiej promocji obojętnie ;)

Balsam do ciała, jaki kupiłam to Dove Indulgent Nourishment, który łączy w sobie odżywczy krem oraz ekstrakt z masła shea.
Kosmetyk znajduje się w dużym 400 ml opakowaniu zakończonym wygodnym zamknięciem i otworem, z którego bez problemu wydostaniemy odpowiednią ilość balsamu.
Pierwsze co mnie w nim urzekło to zapach, który jest obłędny! Naturalny, słodkawy - wyczuwam w nim czekoladę i wanilię, a dla mnie to idealne połączenie ;) Nasze ciało otulone jest kuszącym zapachem przed wiele godzin.
Cudowny zapach to nie jedyna zaleta balsamu. 
Dzięki lekkiej konsystencji kosmetyk z łatwością wchłania się w skórę nie pozostawiając na niej nieprzyjemnego uczucia lepkości.
Efekt nawilżenia widoczny jest już po pierwszej aplikacji balsamu - skóra jest jedwabiście gładka i miękka w dotyku. Po kilku dniach codziennego stosowania ciało stało się wyraźnie odżywione i nawilżone. Poprawiła się elastyczność i koloryt skóry, w efekcie czego ciało wygląda na zadbane i zdrowe.

To kolejny balsam Dove, który mnie nie zawiódł i w pełni spełnił moje oczekiwania. Na pewno wypróbuję jeszcze inne balsamy tej firmy, chociaż nie wiem czy jakikolwiek z nich przebije ten pod względem zapachu .. ;)

czwartek, 25 kwietnia 2013

OOTD - burgundy&black

Hej!
Zaraz wychodzę do pracy, będę w domu dopiero ok 20, więc już teraz dodam na szybko wczorajszą stylizację :)

Wczoraj swój debiut miały moje nowe sandałki ze Stradivariusa, które Wam ostatnio pokazywałam. Mimo 12-centymetrowych obcasów, okazały się być bardzo wygodne. Niestety trochę mnie obtarły, ale większość nowych butów to robi, więc mogę im to wybaczyć ;) Obcas jest dość gruby i stabilny, dzięki czemu buty nadają się do chodzenia na co dzień.

Z racji pięknej pogody ubrałam cienką, koronkową bluzkę oraz burgundowe spodnie. Nie mogło zabraknąć mojej ulubionej torebki z Zary, którą ostatnio ciągle noszę. No i oczywiście okulary słoneczne, bo pięknie świeci słońce! :)




/ kurtka/jacket - River Island, spodnie/pants - Bershka, bluzka/blouse - Vero Moda, torebka/bag - Zara, buty/shoes - Stradivarius, okulary/sunglasses - H&M /

wtorek, 23 kwietnia 2013

Nowa współpraca - Allepaznokcie

Hej!
Jakiś czas temu nawiązałam nową współpracę z firmą specjalizującą się w zdobieniu paznokci - Allepaznokcie.

Dzisiaj dotarła do mnie przesyłka, w której znajdowały się 2 lakiery oraz różne akcesoria do zdobienia pazurków.
Lakier 03 jest koloru fioletowego, a 06 to taki szaraczek.
Nie są to jednak zwykłe lakiery tylko lakiery termiczne, które pod wpływem temperatury zmieniają kolor! 
W słoiczkach znajdują się drobne cekinki oraz diamenciki.
A w fiolkach kolorowe brokaty.
Bardzo cieszę się z nowej współpracy, ponieważ uwielbiam ozdobny manicure. 
Najbardziej jestem ciekawa jak sprawdzą się termiczne lakiery. Nigdy jeszcze nie miałam lakieru o takich właściwościach, więc jest to dla mnie totalna nowość. Na pewno podzielę się z Wami wrażeniami, jak tylko je przetestuję :)

A może któraś z Was miała jakiś lakier termiczny? Ciekawa jestem co o nich sądzicie :)

niedziela, 21 kwietnia 2013

Olej rycynowy - naturalny sposób na mocne i długie rzęsy

Hej!
Dokładnie miesiąc temu, w pierwszy dzień wiosny, rozpoczęłam kurację z olejkiem rycynowym na rzęsy. W sumie nie mam z nimi żadnego problemu - nie wypadają, są dość długie .. ale wizja jeszcze dłuższych i ciemniejszych rzęs wydała mi się bardzo kusząca, więc postanowiłam go wypróbować ;)
Mój olejek jest firmy Phyto Pharm i kosztował (o ile dobrze pamiętam) 5 zł z groszami.
W kartonowym pudełku znajduje się buteleczka wykonana z ciemnego szkła o pojemności 30 g. Pierwszy mój kontakt z olejem rycynowym nie należał do najprzyjemniejszych, ponieważ po otwarciu kartonika okazało się, że buteleczka jest wypełniona tylko do połowy! Od razu pomyślałam, że coś jest nie tak i pewnie komuś się olejek rozlał lub po prostu fabrycznie została wlana do buteleczki zbyt mała ilość olejku .. Na szczęście nie pokusiłam się o pójście do apteki i wniesienie reklamacji ;d tylko najpierw postanowiłam poradzić się wujka Google ;)
Okazało się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, ponieważ olej rycynowy jest sprzedawany na gramy i w mojej buteleczce znajdowało się dokładnie tyle ile było napisane na opakowaniu.
Ok, po dość długim wstępie mogę przejść wreszcie do recenzji ;)
Olejek nakładam codziennie wieczorem, po wcześniejszym demakijażu twarzy i oczu. Do aplikacji wykorzystuję szczoteczkę po starej maskarze, którą wcześniej dokładnie oczyściłam z tuszu. Myślę, że ten sposób aplikacji jest najwygodniejszy, bo olej (jak to olej) jest dość tłusty i nie wyobrażam sobie, żebym mogła go nakładać np. palcami ..
Stosuję go na górne i dolne rzęsy.
Olej jest bardzo wydajny i na pewno starczy mi jeszcze na wiele miesięcy stosowania.
Dzisiaj chcę Wam pokazać efekty po pierwszym miesiącu.
Zacznę od małego porównania. 
Po lewej - rzęsy miesiąc temu (21.03.2013), po prawej - rzęsy dzisiaj.
Nie wiem czy zdjęcia to oddają, ale przez ten miesiąc stan moich rzęs naprawdę się poprawił. Są na pewno trochę grubsze i mocniejsze. Według mnie kolor stał się bardziej wyraźny i ciemniejszy. Wydaje mi się też, że jest ich nieco więcej. W ogóle mi nie wypadają, może pojawiły się też jakieś nowe włoski .. ;)
Co do długości to trudno stwierdzić (nie mierzyłam rzęs ;d), ale myślę, że przez ten miesiąc moje rzęsy także trochę urosły.

Jestem bardzo zadowolona z efektów i na pewno będę dalej olejowała na noc moje rzęsy. Może zacznę go także nakładać na brwi.
A Wy stosujecie olejek rycynowy? ;)

sobota, 20 kwietnia 2013

New in!

Hej!
Dziś jak prawie w każdy weekend odwiedziłam moje ukochane galerie handlowe w Poznaniu - Galerię Malta i Stary Browar, w których kupiłam kilka nowych rzeczy, które chcę Wam pokazać :) 
Pierwszą z nich są sandałki na obcasie ze Stradivariusa. Mają dość stabilny obcas, dzięki czemu są bardzo wygodne. Kosztowały 129,9 zł.
Kolejny sklep jaki odwiedziłam to La Senza. Mają tam teraz ogromne wyprzedaże, z których postanowiłam skorzystać :) Kupiłam czerwoną koszulkę z koronką za 20 zł (przecenioną z 59 zł)
oraz czarny stanik za 29 zł (nie znam niestety pierwotnej ceny, ale myślę, że była ona dwa razy wyższa niż aktualna).
Nie mogłam przejść obojętnie obok mojego ulubionego River Island, zwłaszcza że ciągle można coś tam upolować przecenionego. Tym razem w moje ręce trafiły czarne połyskujące legginsy wykonane z cienkiego materiału. 
Leggi kosztowały 30 zł, a ich pierwsza cena wynosiła 99,9 zł.
Dodam jeszcze przybliżenie, które lepiej oddaje materiał, z jakiego są wykonane.
Na koniec weszłam do Sephory, gdzie kupiłam roll-on pod oczy za 10 zł, przeceniony z 39 (jak zwykle do zakupów otrzymałam też próbki kosmetyków). 
W Sephorze również teraz można kupić wiele produktów w bardzo atrakcyjnych cenach, więc jak macie gdzieś w pobliżu tą perfumerię to warto się tam przejść ;)

piątek, 19 kwietnia 2013

Nakarm swoją twarz, czyli maseczki Face Food ;)

Hej!
Dziś mam dla Was kolejną recenzję kosmetyku, który można kupić w Douglasie.
Ostatnio będąc na zakupach weszłam do perfumerii, chociaż w sumie nie planowałam w niej robić żadnych zakupów. Skusiły mnie kolorowe maseczki, które były wystawione w koszyku na wejściu sklepu ;)
Nigdy nie miałam żadnej maseczki firmy Face Food, więc postanowiłam kupić jedną na wypróbowanie. Trochę byłam niezdecydowana, jaką maseczkę wybrać, ale ostatecznie mój wybór padł na witalizującą. Gdy podeszłam z nią do kasy miła Pani uświadomiła mnie jednak, że aby były jakieś efekty maseczki witalizującej powinnam dzień wcześniej wykonać maseczkę złuszczającą, więc nie miałam wyboru i musiałam kupić dwa rodzaje maseczek ;)

Wczoraj nałożyłam pierwszą z nich - złuszczającą z dodatkiem olejku z awokado oraz sproszkowaną skorupą orzecha włoskiego, która przez połączenie tych dwóch naturalnych składników łączy w sobie właściwości maseczki i peelingu.
Konsystencja maseczki jest dość gęsta o zielonkawym kolorze z widocznymi brunatnymi drobinkami orzecha włoskiego. 
Maseczka ma świeży zapach awokado. Po nałożeniu maseczki należy najpierw przez 2-3 minuty wykonywać masaż twarzy, podczas którego granulki orzecha włoskiego działają peelingująco usuwając z twarzy martwy naskórek; a następnie pozostawić do wyschnięcia na 10-15 minut, podczas których olejek z awokado oraz migdałów nawilżają i odżywiają cerę. Na końcu maseczkę należy spłukać letnią wodą i osuszyć twarz. 
Po zmyciu maseczki skóra jest wyraźnie oczyszczona i przyjemnie gładka w dotyku. Suche skórki zostały zniwelowane, dzięki czemu buzia wygląda promiennie i zdrowo.

Drugą maseczkę przed chwilą zmyłam z twarzy.
A była to witalizująca maseczka z ekstraktem z ogórka i jabłka, której zadaniem jest rewitalizacja cery - odświeżenie jej i ukojenie.
Konsystencja i kolor maseczki są bardzo zbliżone do poprzedniej. Dość gęsta o zielonym zabarwieniu, z jedną różnicą - ta maseczka nie zawiera drobinek złuszczających. 
Posiada bardzo przyjemny jabłkowo-ogórkowy zapach. Zastosowanie maseczki jest również podobne do maseczki złuszczającej, pomijamy tylko etap masażu skóry. Należy ją nałożyć na 10-15 minut i następnie spłukać letnią wodą i na końcu osuszyć twarz.
Po zmyciu maseczki buzia jest  promienna, ukojona i ma jednolity koloryt. Jest też znacznie przyjemniejsza w dotyku i bardziej matowa.

Jeśli jeszcze ich nie miałyście to serdecznie polecam. Zwłaszcza osobom, które cenią sobie naturalne kosmetyki - w składzie tych maseczek znajdziecie m.in. ekstrakty roślinne, glinkę, cenne olejki, a także sól z Morza Martwego.
Cena maseczki wynosi 4,50 zł za 12 ml (2 saszetki o pojemności 6ml).

czwartek, 18 kwietnia 2013

I love ... blueberry&smoothie - odżywcze masło do ciała

Hej!
Ale mamy piękną pogodę! W dodatku dziś czwartek, a więc weekend coraz bliżej :)
Lubicie owocowe koktajle? A co powiecie na jagodowy koktajl w postaci odżywczego masła do ciała? Ja uwielbiam koktajle pod każdą postacią, więc jestem jak najbardziej za!
Ostatnio moje ciało rozpieszczam odżywczym masłem o przepięknym, naturalnym zapachu koktajlu jagodowego.
Masło zamknięte jest w odkręcanym słoiczku o pojemności 200 ml.
Jego konsystencja, kolor i zapach do złudzenia przypominają jogurt jagodowy, z tą różnicą, że nie znajdziemy w nim kawałków owoców. Dzięki lekkiej, aksamitnej konsystencji masło z łatwością nakłada się na skórę i szybko się w nią wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustego filmu, możemy więc niemalże od razu założyć ubranie, bez obaw, że coś się do nas przyklei.
Po zastowowaniu kosmetyku skóra jest wyraźnie odżywiona i jedwabiście gładka w dotyku. Przez długi czas otacza nas słodki aromat soczystych jagód. Według mnie ten smakowity kosmetyk jest idealny na wiosnę i lato. Zimą sięgam raczej po bardziej treściwe masła do ciała. 
Masło dostępne jest w perfumeriach Douglas w wielu apetycznych wersjach zapachowych i kosztuje 29 zł. Ja na pewno kupię następne i będzie to coconut&cream lub vanilla&ice cream albo ewentualnie strawberries&milkshake, jesli będę miała ochotę na kolejny koktajl owocowy.
A Wy, skusicie się na jakieś? :)

wtorek, 16 kwietnia 2013

AA 18+ Pielęgnacja Młodości - Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy

Hej!
Już kiedyś pisałam o płynie micelarnym AA. Wtedy głównym tematem postu był micel Ultra Nawilżanie, którym byłam zachwycona i od tamtej pory zużyłam jego wiele buteleczek. Dziś chcę Wam pokazać kolejny płyn micelarny tej firmy z serii: Technologia wieku 18+ Pielęgnacja Młodości.
Jak sama nazwa wskazuje kosmetyk przeznaczony jest dla osób, które ukończyły 18 lat. Ja od kilku lat jestem już pełnoletnia, więc osiągnęłam już wystarczający wiek, aby 'na legalu' sięgnąć po kosmetyk dozwolony od lat 18 ;d A tak serio to po prostu chciałam wypróbować nowy micel AA i mój wybór padł właśnie na ten.
Kosmetyk zamknięty jest w poręcznej 200 ml buteleczce zakończonej wygodnym zamknięciem i odpowiedniej wielkości otworem.
Konsystencja płynu micelarnego jest płynna i przypomina wodę. Jego zapach jest bardzo przyjemny i delikatny. Kojarzy mi się z jakimś słodkim owocem .. Może z wiśnią, ponieważ płyn ma w składzie witaminę C zawartą w ekstrakcie z wiśni z Barbados, działającą na skórę rozjaśniająco.
Dzięki oczyszczającym strukturom micelarnym dokładnie usuwa makijaż, nawet  wodoodporny. Nie trzeba wielokrotnie pocierać oczu wacikiem, aby zmyć z nich tusz i eyeliner. Po oczyszczeniu twarzy skóra jest wyraźnie nawilżona i przyjemnie gładka w dotyku. Zawdzięcza to zawartości kwasu hialuronowego i naturalnej betainie, które skutecznie chronią skórę przed przesuszeniem. W składzie płynu znajdziemy także prowitaminę B oraz glicerynę, które działają na skórę kojąco i łagodzą podrażnienia.
Kosmetyk jest w 100 % naturalnym produktem - nie zawiera szkodliwych alergenów, parabenów i barwników.
Uwielbiam uczucie odświeżenia, które odczuwam za każdym razem po oczyszczaniu skóry tym płynem. Duży plus stanowi dla mnie także brak lepkiej warstwy, którą niektóre płyny niestety pozostawiają. Po tym kosmetyku buzia wygląda promiennie i świeżo. 
Bardzo go polubiłam i na pewno nie skończę na jednej buteleczce. 
Jeśli jeszcze nie miałyście żadnego micela AA, to serdecznie polecam. Mnie jeszcze żaden nie zawiódł. Płyny micelarne AA są dostępne w każdej drogerii a ich cena waha się od 10 do 20 zł (ja za mój zapłaciłam niecałe 17 zł w drogerii SuperPharm, ale często można go kupić na przecenie).

niedziela, 14 kwietnia 2013

Ombre sweater

Hej!
Na dworze jest pięknie! Wreszcie mamy wiosnę :)

Dzisiaj mam dla Was kilka zdjęć z wczoraj. Swój debiut miał mój nowy różowy sweterek ombre, który mam z wizażowej wymianki ;d
Już od jakiegoś czasu polowałam na sweterek ombre, aż wreszcie trafiłam na ten. Od razu przypadł mi do gustu, zwłaszcza, że lubię różowy kolor. Według mnie jest idealny na wiosnę.




/ kurtka/jacket - River Island, sweter/sweater - Ann Llewellyn, legginsy/leggings - Zara, botki/boots - Zara, torebka/bag - Zara /

Jak Wam się podoba? :)

piątek, 12 kwietnia 2013

Stara Mydlarnia - energetyzujący olejek arganowy do twarzy z witaminą C

Hej!
Ostatnio zauważyłam, że do pielęgnacji skóry twarzy świetnie sprawdzają się wszelkiego rodzaju olejki, które doskonale nawilżają i odżywiają skórę. Moim najnowszym nabytkiem w tej kategorii jest energetyzujący olejek arganowy do twarzy z witaminą C, który kupiłam w Starej Mydlarni.

Olejek zamknięty jest w 30 ml buteleczce, wykonanej z ciemnego szkła. Jego cena wynosi ok 30 zł.
W buteleczce zamknięty jest prawdziwy złoty eliksir o kuszącym lekko cytrynowym zapachu - witamina C, E oraz olej arganowy, które połączone w jedną miksturę skutecznie chronią skórę przed wolnymi rodnikami zapobiegając jej starzeniu.

Dzięki wygodnemu aplikatorowi nakładanie olejku jest banalnie proste i odbywa się bez zbędnego rozlewania kosmetyku.
Aplikuję go każdego dnia wieczorem, po wcześniejszym dokładnym oczyszczeniu skóry. Konsystencja olejku jest dość tłusta, ale dzięki delikatnej formule bardzo szybko wchłania się w skórę. Przy codziennym stosowaniu zauważyłam już pierwsze zadowalające mnie efekty. Po pierwsze skóra jest wyraźnie nawilżona - nie łuszczy się i nie pojawiają się suche skórki. Buzia jest przyjemnie miękka i gładka w dotyku. Nie pojawiają się na niej żadne niedoskonałości. Ujednolicił się jej koloryt, a drobne przebarwienia stały się niewidoczne. Buzia wygląda na zdrową i wypoczętą. 
Dodatkowo na odwrocie buteleczki możemy przeczytać, że jedną z właściwości olejku jest pobudzanie komórek do produkcji kolagenu, a jego regularne stosowanie prowadzi do całkowitego zniwelowania płytkich zmarszczek! Chyba każda z nas marzy o aksamitnie gładkiej twarzy i nie chce dopuścić do pojawienia się na niej szpecących zmarszczek. Jak dla mnie ten kosmetyk zawiera wszystkie właściwości, jakich wymagam od produktu do pielęgnacji twarzy. Z pewnością pozostanie ze mną na dłużej :)

czwartek, 11 kwietnia 2013

Masters Colors - nourishing cuticle oil

Hej!
Tematem dzisiejszego postu będzie kosmetyk mojej mamy, który od czasu do czasu sobie od niej pożyczam ;)
Według mnie kosmetyk jest warty uwagi, więc postanowiłam go Wam pokazać.
Pielęgnująca oliwka do skórek francuskiej marki Masters Colors.

Kosmetyk zamknięty jest w złotym kartoniku, w którym znajduje się szklane pudełeczko wyposażone w pędzelek. Zawiera ono 8 ml oliwki, której aplikacja jest bardzo podobna do malowania paznokci lakierem, z tą różnicą, że nakładamy ją jedynie wokół paznokcia na same skórki.
Oliwka ma przyjemny, lekko cytrusowy zapach, który zawdzięcza zawartości naturalnych olejków.
Przy w miarę regularnym stosowaniu zauważyłam, że kondycja moich skórek wokół paznokci znacznie się polepszyła. Skóra stała się gładka i miękka. Nie ma śladu po suchych, odstających skórkach, które wyglądały nieestetycznie i oszpecały nawet najstaranniej wykonany manicure. Dzięki temu poprawił się ogólny wygląd moich dłoni, które teraz wyglądają na zadbane.
Niestety nie wiem ile wynosi cena oliwki, ale znając ceny produktów Masters Colors będzie pewnie dość wysoka (mam błyszczyk oraz puder brązujący tej firmy - każdy z kosmetyków kosztował mniej więcej 100 zł) .. Kosmetyki tej firmy są też trudnodostępne - ja je kupiłam w salonie kosmetycznym. Niemniej jednak, jak gdzieś na nie traficie to tą oliwkę warto wypróbować :)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Neutrogena - odżywczy sztyft do ust z maliną nordycką

Hej!
Ostatnio pomadki ochronne to kosmetyki, które znikają u mnie w zawrotnym tempie. Zima i okres wczesnej wiosny (która często jest bardziej zimowa niż wiosenna .. ;d ) to czas, kiedy usta wymagają wzmożonej pielęgnacji. Chociaż w sumie latem i jesienią odpowiednia pielęgnacja ust jest również jak najbardziej wskazana ;)

Od jakiegoś czasu o moje usta dba sztyft do ust z maliną nordycką Neutrogena. Uwielbiam całą serię produktów Neutrogena z maliną nordycką, więc i z tą pomadką  nie mogło być inaczej. Moje usta pokochały ją od pierwszego użycia i efektu aksamitnie miękkich warg jaki zapewnia, a ja jestem zakochana w jej malinowym zapachu, który urzekł mnie wcześniej w kremie do rąk oraz balsamie z tej samej serii.
Pomadka ma formę sztyftu zamkniętego w solidnym, plastikowym opakowaniu o pojemności 4,8 g. Możemy ją wrzucić spokojnie luzem do torebki i nie martwić się, że otworzy nam się w niej sama, bo opakowanie jest zamykane na tzw. 'klik'.
Dzięki idealnej konsystencji pomadka nie zniekształca się i nie topi, z łatwością aplikuje się ją na usta.

Po nałożeniu na usta, stają się one wyraźnie nawilżone i odżywione. Są przyjemnie gładkie i miękkie w dotyku. Pomadka nie zmienia koloru ust, nadaje im jedynie zdrowy połysk. Nie odkłada się nieestetycznie w kącikach i nie skleja warg. Nie podkreśla suchych skórek, tylko je niweluje przy regularnym stosowaniu.
Jest wydajna i długo utrzymuje się na ustach. Ma piękny, naturalny malinowy zapach.
Czasami używam jej jako bazy pod szminkę - dzięki temu przedłużam trwałość kolorowej pomadki.

Żadnych wad nie znalazłam, więc z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić :)
Cena pomadki wynosi ok 10 zł, jest dostępna w większości drogerii.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Sally Hansen Complete Salon Manicure - 260 So Much Fawn

Hej!
Nie wiem jaka u Was pogoda, ale w Poznaniu od tego weekendu mamy wreszcie wiosnę! :) Za oknem pięknie świeci słońce, a po śniegu już prawie nie ma śladu.

Postanowiłam więc i moim paznokciom nadać jakiś inny niż zazwyczaj kolor. Sięgnęłam po mój najnowszy lakier Sally Hansen Complete Salon Manicure w kolorze nr 260 So Much Fawn.
Kolor mogłabym określić jako łososiowy/pudrowy róż. Zdjęcia niestety nie oddają w pełni jego uroku ..
Lakiery z tej serii mają bardzo bogaty wybór kolorów i są świetnej jakości.
Buteleczka zawiera nie tylko lakier, ale także bazę, utwardzacz, odżywkę wzmacniającą i utrwalacz. To aż 5 produktów w 1! Dzięki temu manicure jest bardzo trwały.
Lakier dodatkowo stymuluje wzrost paznokcia. Dzięki technologii 'Vital Care'  sprawia, że płytka paznokcia jest nawilżona i elastyczna oraz odporna na łamanie.
Widoczny na zdjęciach manicure był robiony w sobotę. Zdjęcia zrobiłam przed chwilą. Jak widać trzyma się całkiem nieźle, a muszę przyznać, że nie oszczędzam moich dłoni i paznokci ;)

Paznokieć palca serdecznego postanowiłam ozdobić wiosennym akcentem - zagościł więc na nim złoty motylek :)
Do wykonania całego manicure były mi potrzebne poniższe lakiery:
Główną rolę oczywiście odgrywa wcześniej wspomniany lakier Sally Hansen Salon Manicure w kolorze nr 260 So Much Fawn. Motylek powstał przy użyciu złotego lakieru z H&M, którym namalowałam jego kontury oraz brokatowego, którym je wypełniłam.

Jak Wam się podoba? Lubicie takie kolory?