Translate

niedziela, 30 września 2012

Venita - nowa współpraca + Zarowe buty

Hej!

Jak tam po weekendzie?
Moje wakacje dobiegły końca i od przyszłego tygodnia zaczyna się szkoła.
Nie oznacza to jednak, że będę mieć teraz mniej czasu na blogowanie, bo pisanie dla Was, czytanie Waszych komentarzy oraz komentowanie Waszych postów sprawia mi ogromną przyjemność, na którą zawsze wygospodaruję choć trochę czasu ;)

Dzisiaj chciałabym Wam się pochwalić kolejną współpracą, którą udało mi się nawiązać oraz pokazać mój nowy łup, który wczoraj upolowałam w Zarze :)

Na początek nowa współpraca, którą nawiązałam z firmą kosmetyczną Venita.
W piątek odwiedził mnie kurier i wręczył tą oto paczkę:
Bardzo się ucieszyłam, gdy po otwarciu przesyłki ujrzałam 4 kosmetyki do testów oraz miły list od Pani Agaty.
Bardzo dziękuję firmie Venita za możliwość przetestowania ich produktów i Pani Agacie za miłą korespondencję :)

Poniżej kosmetyki, jakie otrzymałam:
Balsam rozświetlający - Body Care
 Balsam kokosowy - Fruit Care
Top Coat szybkochnący Therapy Nail oraz regenerująca odżywka do paznokci Therapy Nail
Trochę mi się ostatnio zebrało kosmetyków do testów, więc niebawem możecie się spodziewać recenzji :)

Poniżej przedstawiam Wam mój wczorajszy zakup: czarne botki z Zary (cena: 169 zł).
Już od jakiegoś czasu szukałam czarnych botków na sezon jesień/zima i wreszcie znalazłam coś odpowiedniego dla siebie.


Botki są bardzo wygodne, na stabilnym obcasie. Pasują zarówno do spodni, legginsów jak i spódnic. Ja jestem z nich bardzo zadowolona, a Wam jak się podobają? :)

sobota, 29 września 2012

Róż - bez niego ani rusz! Recenzja różu Bourjois :))

Hej!
Dzisiaj będzie różowo! ;d

Róż do policzków to według mnie kosmetyk bez którego makijaż nigdy nie będzie kompletny, stanowi bowiem jego dopełnienie i wykończenie. To kosmetyk ożywiający koloryt cery. Dzięki niemu możemy podkreślić kości policzkowe i modelować kształt twarzy. Odpowiednio nałożony może odmłodzić twarz, zamaskować niedoskonałości i nadać buzi zdrowych rumieńców.
Wyrózniamy wiele rodzajów i kolorów tego kosmetyku - od landrynkowych róży, pastelowych brzoskwini, po miedziane, ciepłe pomarańcze.
Jest to kosmetyk, którego nie kupujemy co miesiąc, dlatego uważam, że warto w niego zainwestować.

Moim faworytem jest róż do policzków w kamieniu od Bourjois.
Kolor jaki obecnie używam to odcień 15 Rose Eclat - pastelowy, matowy róż.
Róż zamknięty jest w małym, wygodnym pudełeczku, które jest w kolorze znajdującego się w środku różu.
W pudełeczku oprócz kosmetyku znajdziemy lusterko i pędzelek wykonany z naturalnego włosia.

Mój pędzelek się trochę zniekształcił ;d, ale nie używam go, bo uważam, że jest zbyt mały i niewygodnie rozprowadza się nim róż. Myślę jednak, że w sytuacjach awaryjnych warto go mieć przy sobie, bo może się przydać ;)
Wybór kolorów jest naprawdę duży. Każda z nas z pewnością dobierze wśród nich swój odcień.
Róż jest bardzo łatwy w aplikacji przy użyciu odpowiedniego pędzelka. Dzięki twardej konsystencji trudno z nim przesadzić. Róż nie pyli i nie kruszy się podczas aplikacji, a efekt kolorystyczny, który chcemy uzyskać można stopniować według uznania.
Ma piękny, pudrowy zapach, przez co jego używanie jest prawdziwą przyjemnością.
Róż jest bardzo wydajny, używam go już kilka miesięcy i jak widać mam go jeszcze całkiem sporo.
Dużym plusem jest jego trwałość - dzięki bardzo dobrej pigmentacji róż utrzymuje się na policzkach przez cały dzień bez żadnych poprawek.
Cena różu to 50 zł - myślę, że jest ona adekwatna do jego jakości. Dobry róż to świetna inwestycja, więc gorąco Wam go polecam, bo nie mam do niego żadnych zastrzeżeń :)
Na pewno kupię następny jak ten mi się skończy ;)

Poniżej zdjęćie różu na policzku:
Na koniec krótkie info ze strony wizaż:
Małe, okrągłe opakowanie zawiera pięknie pachnący pojedynczy róż o delikatnej, jedwabistej konsystencji. Wypiekany w specjalnych piecach w bardzo wysokiej temperaturze. Dzięki temu jest trwały, ekonomiczny i bardzo łatwo się nakłada, nie zostawiając smug. Może być używany na sucho i na mokro. Staje się wtedy wielofunkcyjnym preparatem, który można stosować: 
- na policzki, jako róż (na sucho), 
- na powieki, jako cień (na sucho) oraz eyeliner (na mokro), 
- na usta, jako pomadkę (na mokro).
Aplikowany na sucho daje delikatny makijaż, natomiast aplikowany na mokro daje makijaż wyraźny, lśniący i ultra-trwały. Dostępny w 3 rodzajach kolorów: matowy, satynowy i świetlisty i w szerokiej gamie kolorystycznej. 

A jaki jest Wasz ulubiony róż?
Może którejś z Was faworytem też jest róż Bourjois? :)

czwartek, 27 września 2012

Współpraca - Mariza :)

Hej kochane ;*

Jak Wam mijają pierwsze dni jesieni?
Ja staram się korzystać z ostatnich wolnych dni, bo od przyszłego tygodnia zaczynają się studia.
Dzisiejszy dzień spędziłam prawie cały leniuchując w domu ;d
Pogoda niezbyt zachęca do wyjścia na spacer.  Za oknem widać same chmury i deszcz..
Na szczęście humor od rana mi dopisuje, bo jak tylko wstałam do mych drzwi zapukał listonosz i wręczył mi bardzo miłą przesyłkę, w której znalazłam poniższe kosmetyki: :)
Jakiś czas temu udało mi się nawiązać współpracę z firmą kosmetyczną Mariza, w ramach której otrzymałam 3 kosmetyki do przetestowania.


Odświeżający żel pod prysznic z oliwą z oliwek i d-pantenolem - Granat
Rozświetlające masło do ciała z olejkiem awokado i d-pantenolem - Wanilia
Perłowa pomadka ochronna - Cappuccino
Kosmetyki mają bardzo zachęcające zapachy, a jak pewnie wiecie ja uwielbiam wszystkie kosmetyki, które pięknie pachną :)
Wkrótce pojawią się recenzje :)

Bardzo dziękuję firmie Mariza za możliwość przetestowania kosmetyków i Pani Natalii za miły kontakt :)

Miałyście kosmetyki tej firmy? Lubicie? ;))

sobota, 22 września 2012

Ziaja kokosowa terapia skóry i zmysłów - krem do rąk

Hej kochane:*

Krem do rąk to chyba kosmetyk, którego każda z nas używa.
W tej chwili w mojej kosmetyczce znajduje się ten oto kremik Ziaji:
Bardzo lubię kosmetyki tej firmy. Większość z nich jest naprawdę dobra i co ważne w niskich cenach, więc każdy sobie może na nie pozwolić.


Głównym plusem tego kremu jest dla mnie jego piękny kokosowy zapach. Jak już pewnie wiecie uwielbiam wszelkie kosmetyki pachnące kokosem, czekoladą, wanilią, owocami itp. ;d
Po powąchaniu tego kremu wiedziałam, że muszę go mieć.
Krem ma lekką konsystencję, która szybko się wchłania.

Skóra po nasmarowaniu jest wygładzona i delikatna. Krem nie pozostawia na niej tłustego filmu, więc ręce nie lepią się.
Niestety nie do końca się zgodzę z właściwościami regenerującymi skórę, które obiecuje producent - nie zauważyłam, żeby jakoś przyspieszał regenerację. No i jeśli ktoś ma problem z przesuszoną skórą dłoni to też może nie być z niego w pełni zadowolony. 
Krem nawilża, ale słabo. Skóra jest wyraźnie nawilżona i wygładzona zaraz po jego użyciu. Jeśli więc chcemy, aby efekt utrzymywał się dłużej, musimy powtarzać smarowanie dłoni wiele razy w ciągu dnia.
Mi to jednak nie przeszkadza, bo krem naprawdę pięknie pachnie i jego używanie jest dla mnie przyjemnością ;) Do jego plusów muszę też zaliczyć jego wydajność.
Krem jest zamknięty w wygodnym opakowaniu, którego nie trzeba odkręcać za każdym razem, gdy chcemy go użyć. Opakowanie jest niewielkie, więc możemy go mieć zawsze przy sobie - zmieści się do każdej torebki :)
Dużą zaletą z pewnością jest jego niska cena, która wynosi mniej więcej 5 zł.
Na pewno jeszcze nie raz do niego powrócę, jednak teraz w okresie jesienno-zimowym rozejrzę się za jakimś treściwszym kremem, który będzie bardziej nawilżał i chronił skórę rąk przed mrozem.

Na koniec parę kosmetycznych nowości :)
Ostatnio weszłam do Douglasa, z nadzieją, że uda mi się zamienić mój stary tusz na próbkę mascary Clinique. Niestety po tuszach nie było już śladu. Chyba już w każdym Douglasie w Poznaniu próbki się skończyły.. No szkoda. Na pocieszenie kupiłam sobie 3 lakiery Essence - akurat była na nie promocja i 3 lakery były w cenie 2 :) Zapłaciłam za nie 10,99 zł :)
No i kolejny nowy kosmetyk - krem do nóg Neutrogena, kupiony w osiedlowej drogerii.
Krem był nieco droższy - 19,99 zł, ale dołączony był do niego gratis dezodorant do stóp. Nigdy takiego kosmetyku nie miałam, ale jak za darmo to trzeba brać, heh ;d Myślę, że bardziej się sprawdzi latem, gdy stopy są często zmęczone i opuchnięte.

Miałyście jakiś z powyższych kosmetyków? Jesteście z niego zadowolone albo nie? ;)

poniedziałek, 17 września 2012

Nowości

Hej piękne :)

Dawno nie było outfitu, więc dzisiaj mam dla Was zestaw składający się z samych nowości ;d
Po raz pierwszy miałam dziś na sobie czarne body z koronką, które niedawno kupiłam oraz moje wczorajsze nowości - bordowe spodnie i jasny sweterek.
Baleriny i kopertówka już od jakiegoś czasu są w mojej szafie i pochodzą ze sklepów Bershka i Stradivarius.

Zestaw klasyczny, dominują w nim odcienie bieli i czerni, a całości dodają charakteru spodnie w modnym ostatnio burgundowym kolorze.

Poniżej zdjęcia rzeczy, które miały dziś swój debiut w tworzeniu outfitu.
 Sweterek - H&M (cena: 99,9 zł)
 Spodnie - Bershka (cena: 99,9 zł)
Body - Stradivarius (cena: 59,9 zł)

Jak Wam się podoba mój dzisiejszy zestaw? :)

środa, 12 września 2012

L`Oreal Volume Million Lashes Extra Black Mascara

Hej!
Dzisiaj napiszę parę słów o mascarze, której obecnie używam.
Przeważnie kupowałam tusze marki Astor, Bourjois lub wybierałam mascary dostępne w perfumeriach Sephora. To mój pierwszy tusz L'Oreal.
Muszę przyznać, że jest to obecnie mój faworyt! :)

Mascarę L'Oreal Volume Million Lashes Extra Black Mascara udało mi się niedawno kupić w drogerii Superpharm na promocji - za niecałe 40 zł :)
Ale nie tylko fakt, że tusz był akurat przeceniony zdecydował o moim zakupie. 
Po krótkiej rozmowie z konsultantką byłam w pełni przekonana jaki tusz wybrać. Dowiedziałam się, że szczoteczką z sylikonowymi włoskami łatwiej nakłada się maskarę na rzęsy, nie brudząc przy tym okolic oka. Jest więc idealna dla osób, którym nie zawsze wychodzi perfekcyjny make-up;)
Zgadzam się z tym w 100 %. Szczoteczka jest bardzo wygodna w użyciu, świetnie rozczesuje i rozdziela rzęsy nadając im większą objętość. Nie ma mowy o pobrudzeniu tuszem powiek. No chyba, że ktoś się o to bardzo postara ;d
Mascara wydobywa głębie spojrzenia. Rzęsy są pogdubione, podkręcone i extra czarne! Wydaje się, jakby tusz zwielokrotnił ich ilość - efekt miliona rzęs ;d Tusz się nie kruszy i nie pozostawia na rzęsach grudek. 
Jedynym minusem jest jego cena - 55 zł. Jednak dla efektu jaki daje tusz myślę, że warto go kupić :)

Poniżej zdjęcia mojego oka ;d
Pierwsze jest naturalne bez tuszu.
Drugie z jedną warstwą mascary na rzęsach.

I jak Wam się podoba? :)

piątek, 7 września 2012

Coś dla blondynek - Biosilk Silver Lights Shampoo ;)

To mój ulubiony szampon z serii fioletowych do włosów blond, który w pełni spełnia moje oczekiwania :)
Szampon jest przeznaczony do włosów blond (naturalnych lub rozjaśnianych) oraz siwych.
Co go wyróżnia od innych fioletowych szamponów?
Po pierwsze nie pozostawia na włosach fioletowych refleksów.
Nie wysusza włosów jak większość szamponów rozjaśniających - dzięki zawartości naturalnego jedabiu ma właściwości nawilżające.
Już po pierwszym użyciu widać poprawę kondycji włosów. Są miękkie, błyszczące, nie elektryzują się. Szampon nie plącze włosów i sprawia, że łatwiej się rozczesują.

Stosowanie: zalecane jest dwukrotne mycie. Pierwsze, aby oczyścić włosy i drugie, aby zneutralizować żółte odcienie i ochłodzić kolor włosów. Gdy pozostawimy pianę na włosach przez 3-5 minut - uzyskamy dodatkowo rozjaśnienie włosów.

Szampon zamknięty jest w 350 ml butelce z wygodnym otwarciem.
Szampon ma fajną konsystencję, łatwo się rozprowadza i dobrze się pieni. 
Ma bardzo przyjemny zapach.
Kolor szamponu jest mocno fioletowy, ale bez obaw - nie zabarwia skóry, ani włosów na fiolet ;)

Do plusów szamponu muszę zaliczyć też jego wydajność. Co prawda nie myję nim włosów codziennie, ale mam go już kilka miesięcy. Naprawdę niewielka ilość wystarcza do umycia moich długich włosów.

Jedynym minusem jest jego cena - ok 40 zł.
Mi się udało go upolować na promocji w Superpharm i zapłaciłam za niego połowę ceny :)

Polecam go każdej blondynce, która chce wyeliminować żółte refleksy i nadać swoim włosom jaśniejszy odcień.

poniedziałek, 3 września 2012

Acne-Stop - innowacja w walce z trądzikiem

Hej!
Jakiś czas temu udało mi się nawiązać współpracę z firmą Acne-Stop, w ramach której otrzymałam 3 próbki kremu zwalczającego trądzik.
Krem stosuję już od ok miesiąca, także zdążyłam już zaobserwować jego właściwości na własnej skórze. Dzisiaj się nimi z Wami podzielę :)
Na początek krótkie info ze strony Acne-Stop
Czym właściwie jest preparat Acne-stop?
ACNE-STOP® jedyny na rynku preparat skutecznie likwidujący wszystkie objawy trądziku
ACNE-STOP® jedyny środek zwalczający trądzik na wszystkich płaszczyznach
ACNE-STOP® wykorzystuje w pełni naturalne i nieuczulające substancje aktywne
ACNE-STOP® to rewolucja w leczeniu trądziku poparta badaniami naukowymi

Działanie keratolityczne – usuwa martwe komórki odblokowując pory i pozwalając na wypłynięcie nadmiaru łoju na powierzchnię skóry
Działanie antyseptyczne – przyspiesza gojenie się ran powstających w trakcie usuwania pryszczy
Działanie antybakteryjne – zabija bakterie odpowiedzialne za powstawanie trądziku poprzez blokowanie ich systemu oddechowego
ACNE-STOP® naturalnie wpływa korzystnie na Twoją skórę
Przywraca zdrowy i świeży wygląd skóry – dzięki zawartości mikroelementów takich jak siarka i magnez pochodzących z naturalnych źródeł wód siarczkowych
Działa przeciwzmarszczkowo i łagodzi podrażnienia – poprzez wysoki skład  kwasu lineolowego pozyskiwanego z wiesiołka
Wygładza, nawilża i regeneruje skórę – ze względu na kompozycję w pełni naturalnych olejków pozyskiwanych z roślin (drzewo herbaciane, lawenda i róża damasceńska)

Moja opinia
Mam cerę mieszaną, która lubi czasem błyszczeć się w strefie T.
Z trądzikiem nie mam większych problemów, jednak od czasu do czasu pojawiają się na mojej buzi jakieś drobne niedoskonałości, z którymi próbuję walczyć.
Bardzo więc się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że udało mi się nawiązać współpracę z Acne-Stop.
Słyszałam wiele dobrego na temat tego preparatu, więc pomyślałam, że i mi pomoże.
No i się nie pomyliłam :)
Oczywiście, aby były widoczne efekty konieczna jest regularność i stosowanie przez przynajmniej 2 tygodnie do miesiąca. Po tym czasie możemy się spodziewać poprawienia kondycji skóry.
Na początku jednak może (ale nie musi) nastąpić pogorszenie stanu cery, w wyniku jej dogłębnego oczyszczania od wewnątrz i wyciągania na zewnątrz wszelkich zanieczyszczeń z najgłębszych wartsw skóry. U mnie takie pogorszenie nastąpiło, jednak nie było ono na tyle duże, żeby mnie zraziło, więc nie przerywałam kuracji. Po krótkim czasie nastąpiła oczekiwana poprawa. Cera się nie błyszczy, jest gładka i przyjemna w dotyku. Zmiany trądzikowe zniknęły i jak narazie żadne nowe niespodzianki się nie pojawiają :)
Konsystencja kremu jest lekka, łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Dużym plusem dla mnie jest fakt, że Acne-Stop nie wysusza skóry. Wcześniej używałam wielu specyfików zwalczających trądzik, których skutkiem ubocznym była przesuszona skóra, która się łuszczyła i schodziła. Przy tym kremie nie mam z tym żadnego problemu.
Acne-Stop jest idealny dla alergików i osób z wrażliwą skórą - nie zawiera sztucznych składników, mogących powodować uczulenia. W jego składzie znajdują się tylko naturalne substancje aktywne.
Jedynym minusem może być jego dość intensywny zapach, do którego jednak można się przyzwyczaić.
Naprawdę warto go wypróbować, jeżeli macie problem z trądzikiem. Przekonałam się na własnej skórze, że rzeczywiście działa :)

Bardzo dziękuję firmie Acne-Stop za możliwość przetestowania kremu i Pani Justynie za miły kontakt :)

Miałyście kontakt z Acne-Stop? Jakie są Wasze wrażenia?
:)