Translate

środa, 29 sierpnia 2012

Zapachowo :)

Cześć!
Znów przez kilka dni nic nie pisałam, ale to wszystko przez tą pogodę! Aż grzech nie korzystać z ostatnich dni lata i siedzieć w domu, gdy na dworze tak ładnie.

Dzisiaj przgotowałam dla Was krótkie opisy kilku moich ulubionych zapachów perfum.
Każda z nas lubi ładnie pachnieć i ma swoje ulubione perfumy. 
Ja stawiam na kobiece, świeże zapachy, w których przeważają nuty owocowo-kwiatowe.
Pierwszym zapachem, który mnie urzekł kilka lat temu i podoba mi się do dziś jest perfum DKNY be delicious. Jest to bardzo świeży, letni zapach, w którym wyczuwamy owocowe i kwiatowe nuty. Flakonik w jakim zamkniety jest perfum przypomina soczyste, zielone jabłko. Zapach jest trawły, dość długo utrzymuje się na skórze. Nie jest duszący. Nadaje się na każdą okazję. Minusem może być dla kogoś dość duża popularność tego zapachu. Spotkałam wiele osób, które go miało lub aktualnie ma. Jeżeli ktoś stawia na oryginalność, to pewnie się na niego nie zdecyduje. Myślę jednak, że warto go wypróbować, bo zapach jest naprawdę ciekawy.
Nuty: jabłko, ogórek, grapefruit, magnolia, tuberosa, biała konwalia, roża, fiołek, drzewo sandałowe, bialy amber.
Cena: 200zł/50ml.

Drugim zapachem, który od dawna mi się podoba jest Gucci Envy Me (na zdjęciu bez kartowonego pudełka, bo je wyrzuciłam). W nim również wyczuwalne są kwiatowe, zwysłowe nuty zapachowe. Zapach jest kobiecy, romantyczny, według mnie idelany na wiosnę/lato, chociaż ja używam go bez względu na porę roku. Nadaje się zarówno na dzień jak i na wieczór. Trwałość zapachu jest przeciętna - do kilku godzin, później niestety słabo wyczuwalny.
Nuta głowy: różowa peonia, jaśmin, różowy pieprz 
Nuta serca: litchi, granat, ananas, biała herbata, różowe piżmo 
Całość dopełnia zapach drzewa sandałowego, tekowego i piżma. 
Cena: 350zł/100ml.

Kolejny perfum, który bardzo lubię to Dior Addict 2. Zmysłowy, świeży i lekki zapach. Jak oba poprzednie perfumy, ten również kojarzy mi się z ciepłymi dniami, chociaż używam go bez względu na porę roku. Zapach jest orzeźwiający i słodki zamknięty w flakonie koloru landrynkowego różu. Trwałość dość dobra - kilka godzin to minimum. Zapach jest dość intensywny, ale nie nachalny. Kilka razy zdarzyło się, że ktoś się spytał jakiego zapachu używam, a byłam nim wtedy popsikana :) Nadaje się na co dzień jak i na specjalne okazje.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamotka, grejpfrut, pomarańcza, ananas, wodny melon
nuta serca: kwiat lotosu, gardenia, frezja, konwalia
nuta bazy: drzewo sandałowe, piżmo.
Cena: 250zł/50ml.

Coco Chanel Mademoiselle to ostatnio mój nr 1. Z biegiem lat zauważyłam, że zaczynają mi się podobać coraz bardziej intensywne, kobiece zapachy. Taki jest ten perfum - orientalny, świeży, zmysłowy. Muszę jednak przyznać, że nie od zawsze się lubimy. Od dawna jest to ulubiony perfum mojej mamy. Parę lat temu nie bardzo mi się podobał. Był dla mnie zbyt duszący. Teraz się to zmieniło i jest moim faworytem, chociaż dla niektórych rzeczywiście może być zbyt ciężki. Nie używam go jednak codziennie. Na codzień stawiam na lżejsze zapachy (które opisałam powyżej). Używam go sporadycznie, jest idealny na wieczorne wyjścia i uroczystości. Zapach jest bardzo trwały.
Jedynym minusem jest jego cena. Ale myślę, że jest jej wart :)
Nuty zapachowe: pomarańcza, bergamotka, jaśmin, róża, paczula, wetiwer.
Cena: 300zł/50ml.

No i na koniec moja nowość, czyli Jimmy Choo. Piękny kobiecy, zmysłowy zapach zamknięty w eleganckim flakonie. Wyczuwalne nuty owocowo-kwiatowe, jak również zmysłowe nuty drzewne. Zapach jest świeży, nadaje się wiec do codziennego użytku, ale według mnie świetnie sprawdza się też na wieczorne wyjścia. Zapach dość trwały - utrzymuje się minimum kilka godzin.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: chrupiące zielone nuty, imbir
nuta serca: orchidea tygrysia, herbata różana
nuta bazy: drzewo cedrowe.
Cena: 180 zł/40ml.
Jakie są Wasze ulubione perfumy? Może lubicie któreś z moich ulubionych? :)

sobota, 25 sierpnia 2012

SUDOMAX - krem wspomagający regenerację skóry

Niedawno pisałam, że udało mi się nawiązać współpracę z firmą Sudomax, w ramach której otrzymałam do testowania jeden pełnowymiarowy słoiczek kremu (55g) oraz 5 małych próbek.
Minęło już trochę czasu, więc zdążyłam wyrobić sobie opinię na temat produktu Sudomax, którą dzisiaj chcę się z Wami podzielić :)
Na początek info ze strony:
*Co to w ogóle jest Sudomax?
Krem SUDOMAX to niezwykle delikatny, hipoalergiczny i antybakteryjny krem ochronny, stworzony z myślą o wyjątkowo delikatnej i "bezbronnej" skórze - skórze małego dziecka. Krem przeznaczony jest przede wszystkim do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry w miejscach podrażnionych oraz w tzw. strefie okołopieluszkowej.
Krem SUDOMAX może być stosowany również przez dorosłych.

*Dla kogo jest przeznaczony?
Krem SUDOMAX przeznaczony jest dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych.
Dzięki trosce o zachowanie jego hipoalergiczności zapewnia doskonałą ochronę wyjątkowo wrażliwej skórze.
Przeznaczony jest do ochrony przed podrażnieniami występującymi w strefie okołopieluszkowej oraz dla osób mających problemy ze skórą trądzikową. Doskonale się sprawdza przy defektach estetycznych i podrażnieniach skórnych występujących w wyniku ucisku w przypadku długotrwałego przebywania w pozycji leżącej lub przy nietrzymaniu moczu.

*Na co pomaga?
Krem SUDOMAX został stworzony dla ochrony szczególnie delikatnej skóry dziecka narażonej na otarcia i zaczerwienienia spowodowane używaniem pieluszek. Może on być również stosowany do łagodzenia skutków odparzeń i odmrożeń oraz niekorzystnych dla skóry skutków długotrwałego ucisku związanego z przewlekłym przebywaniem w pozycji leżącej. Stosuje się go również do pielęgnacji skóry skłonnej do podrażnień i zaczerwienień.
Składniki kremu SUDOMAX posiadają właściwości łagodzące otarcia i zaczerwienienia naskórka oraz zmniejszające skłonność do ich powstawania. Wspomagają i przyspieszają proces regeneracji, zmiękczają i wygładzają skórę, czyniąc ją bardzie elastyczną a przez to bardziej odporną na uszkodzenia mechaniczne.
Moja opinia:
Wiele dobrego słyszałam o tym kremie i przeczytałam w Waszych blogach, dlatego z radością odczytałam meila z wiadomością, że udało mi się nawiązać współpracę z firmą Sudomax :) Przesyłka dotarła bardzo szybko, więc od razu mogłam rozpocząć testowanie.
Według mnie krem Sudomax ma wiele właściwośći. Przede wszystkim wspomaga procesy regeneracji skóry, jest więc idealny na wszelkie zadrapania, otarcia, odparzenia itp.
Zawiera glicerynę i olej ze słodkich migdałów, które zmiękczają i nawilżają skórę - w moim przypadku świetnie sprawdził się na łokciach, które często bywają suche. 
Próbkami podzieliłam się z moją siostrą, która jest alergikiem i na wiele kosmetyków jest uczulona. Sudomax nie zawiera parabenów, sztucznych kompozycji zapachowych i innych zbędnych szkodliwych substansji, więc jest idealny dla alergików i osób z wrażliwą skórą. Siostra często ma problem z podrażnieniami na powiekach, spowodowanymi kosmetykami. Przez kilka dni kremowała je na noc Sudomaxem i po podrażnieniach nie było śladu! 
Dzięki zawartości tlenku cynku i działaniu antybakteryjnemu Sudomax może być też stosowany w walce z niedoskonałościami skóry. Działa na skórę osuszająco i ściągająco.
Konsystencja kremu jest dość gęsta, ale delikatna. Łatwo się rozsmarowuje i wchłania w skórę.
Zapach jest bardzo subtelny, lekko lawendowy dzięki zawartości olejku lawendowego.
Sudomax jest bardzo uniwersalny - ma wiele zastosowań, nadaje się dla każdego - dla dzieci i dorosłych.
Warto go mieć w swojej kosmetyczce - w mojej na pewno go już nie zabraknie :)
Myślę, że większość z Was miała kontakt z tym kremem.
Jeżeli jednak jeszcze go nie wypróbowałyście a nie jesteście do końca przekonane, czy Wam się przyda koniecznie odwiedzcie stronę internetową Sudomax gdzie znajdziecie wiele przydatnych informacji ;)

Bardzo dziękuję firmie Sudomax za miłą współpracę i możliwość przetestowania ich produktu :)


czwartek, 23 sierpnia 2012

Zakupowo ;)

Hej śliczne! :)

Chyba każda z nas lubi zakupy, szczególnie jeśli chodzi o te ciuchowe;d 
Mi zawsze potrafią poprawić nastrój, nawet jeśli jest to tylko mały drobiazg. Nawet najdrobniejsza nowa rzecz cieszy ;d

Dzisiaj kolejny post z serii: co sobie kupiłam ;)

Wybrałam się dziś z siostrą popołudniu do galerii i jak zwykle coś dla siebie znalazłam.
Tym razem wybór padł na body i pasek ze Stradivariusa.
Ostatnio bardzo polubiłam moje koronkowe bordowe body z Tally Weijl i często je noszę. Zdecydowałam się więc dzisiaj na zakup kolejnego ubrania w tym stylu.
Body, które wybrałam jest koloru czarnego. W sumie to nie miałam żadnego wyboru jeśli chodzi o kolor, bo dostępne były tylko czarne;d
Z przodu dekolt jest wykończony ozdobną koronką, a z tyłu jest głębokie wycięcie na plecy. 
Cena body to 59,9 zł.
Drugim moim dzisiejszym zakupem jest brązowy pasek. Zwyczajny, ze złotą klamrą.
Kupiłam go, bo moja siostra stwierdziła, że jeżeli nosi się bluzkę włożoną w spodnie lub body, to spodnie lepiej się prezentują, gdy ozdabia je pasek. No i chyba ma rację ;d
Pasek kosztował 29,9 zł.
Były dostępne jeszcze inne kolory - czarny, jasny beż, łososiowy i ciemny brąz wpadający w szary ;d
Na początku nie mogłam się zdecydować co do koloru i w pierwszej chwili zdecydowałam się na ciemniejszy brąz. Po czasie jednak stwierdziłam, że właściwie to jest on bardziej szary niż brązowy, a że ja chciałam brązowy pasek, to wróciłam do sklepu i zamieniłam na ten, który widzicie na zdjęciu powyżej ;) Po prostu mam więcej brązowych torebek i butów niż szarych i pomyślałam, że lepiej będzie pasował do tworzenia codziennych stylizacji.

Oprócz ciuchów nie obyło się bez kosmetycznych nowości :)
Moje stałe produkty, którym od dawna jestem wierna: dezodorant Dove i masło do ciała Ziaja oraz dwie nowości: tusz do rzęs L'Oreal i czarna kredka do oczu Eveline.
Najbardziej jestem zadowolona z maskary - L'Oreal Volume Milion Lash Extra Black. Słyszałam wiele pozytywnych opinii na jej temat, ciekawa jestem jak się u mnie sprawdzi. Maskara była przeceniona na niecałe 40 zł z 50.
A Wam jak się podobają moje dzisiejsze zakupy? 
Miałyście coś z kosmetyków?
;*

niedziela, 19 sierpnia 2012

GOSH Smoothing Body Lotion - Special Summer Edition

Hej!

Znów mamy upały, więc dziś podzielę się z Wami moją opinią na temat kolejnego balsamu, bo latem bez dobrego balsamu nawilżającego ani rusz! ;)
Jak już kiedyś pisałam w czasie upałów moje zużycie balsamów w ciągu roku jest największe. 
Często wtedy sięgam po jakieś nowości.
Tym razem mój wybór padł na GOSH smoothing body lotion ze specjalnej letniej edycji.

Jestem nim pozytywnie zaskoczona.
Jest  to mój pierwszy balsam Gosha i z pewnością nie ostatni ;)
Skusiłam się na niego, ponieważ byłam bardzo zadowolona z dezodorantów tej firmy i chciałam wypróbować ich inne kosmetyki.
Balsam głęboko nawadnia skórę dzięki zawartości ekstraktu z owocu granatu.
Formuła DayMoist zapewnia skórze odżywienie, nawilżenie i zdrowy wygląd. Po nakremowaniu skóra jest wyraźnie wygładzona i miła w dotyku.
Balsam pozwala przywrócić skórze optymalny poziom nawilżenia i natłuszczenia.
Konsystencja balsamu jest bardzo lekka, przyjemnie się rozsmarowuje i szybko wchłania w skórę, nie pozostawiając na niej tłustego filmu.
Nie jestem tylko do końca przekonana co do jego zapachu.
Wydaje mi się taki trochę nijaki. Z tyłu przeczytałam, że balsam ma delikatny i unikalny zapach wzbogacony o olej z awokado i witaminę E.  Myślę, że jeżeli ktoś nie lubi intensywnie pachnących balsamów o konkretnych zapachach to ten będzie dla niego idealny ;) 
Z pewnością nie jest duszący, więc współgra z nutą naszych perfum.
Balsam zapewnia ochronę przed promianiami UV dzięki właściwościom ściągającym i wzmacniającym.
Muszę przyznać, że jest to chyba jeden z lepszych balsamów nawilżających jakie miałam do tej pory.
Na pewno nie poprzestanę na tym jednym i wypróbuję jeszcze inne balsamy Gosha.

Minusem balsamu dla niektórych może być cena - ja go kupiłam na promocji za niecałe 30 zł (29,99).
Mimo to jednak na pewno go jeszcze kiedyś kupię, bo skóra bo jego użyciu jest naprawdę dobrze nawilżona i przyjemna w dotyku.

A Wy co o nim sądzicie? Miałyście ten balsam? Lubicie go? ;)

;*

czwartek, 16 sierpnia 2012

Wyprzedażowy outfit ;d

Cześć piękne!

Właśnie wyszło u mnie słońce, więc postanowiłam zrobić dla Was kilka zdjęć, aby pokazać Wam na sobie moje ostatnie wyprzedażowe łupy, które upolowałam w Zarze (bluzka i szpilki).
Zdjęcia zrobił mi tata przed chwilą ;d

Buty - Zara, Bluzka - Zara, Spódniczka - H&M, Torebka - Atmosphere, Okulary - H&M

Dodałam tylko 2 zdjęcia, bo strasznie długo się u mnie wgrywają.

Mam nadzieję, że ładna pogoda trochę się utrzyma i końcówka lata będzie słoneczna :)


środa, 15 sierpnia 2012

AA Ultra Nawilżenie - płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy

Hej!

Pogoda za oknem nie zachęca nas ostatnio do spędzania czasu poza domem, więc korzystając z chwil odpoczynku w domu przygotowałam dziś dla Was kolejną recenzję;)
Tym razem będzie to płyn micelarny AA Ultra Nawilżenie do demakijażu oczu i twarzy.
A trafił do mojego koszyka całkiem przypadkowo ;d
Wybrałam się ostatnio do Superpharm w celu kupienia micelka od Bourjois, który większość z Was bardzo sobie chwali. Niestety go nie było, więc postanowiłam kupić coś innego.
I tak mój wzrok przyciągnął ten oto płyn micelarny od AA.
Jak widać był przeceniony, więc tym bardziej mnie zachęcił do kupna (normalna cena to kilkanaście złotych - uważam, że to bardzo niewiele jak na tak dobry płyn).
Jest to mój pierwszy płyn micelarny tej firmy, z pewnością nie ostatni! 

Jest świetną alternatywą dla mleczka i toniku.
Bardzo dokładnie zmywa makijaż przy czym nie podrażnia skóry, więc nadaje się dla alergików i osób z cerą wrażliwą. Nie zawiera parabenów, alregenów i sztucznych barwników.
Dzięki zawartości kwasu hialuronowego intensywnie nawilża i wygładza skórę.
Alantoina i d-panthenol łagodzą podrażnienia.
Struktury micelarne zapewniają dogłębne oczyszczenie.
Byłam zaskoczona jak szybko poradził sobie z demakijażem oczu.
Wystarczyło dosłownie kilka ruchów wacikiem, a po tuszu do rzęs nie było żadnego śladu. 
Ma bardzo delikatny, orzeźwiający zapach powodujący uczucie świeżości.
Skóra po użyciu jest widocznie nawilżona, ale nie tłusta.
Z tyłu opakowania możemy wyczytać, że nadaje się dla kobiet z przedziału wiekowego 20-40, czyli akurat się w nim mieszczę (mam 21 lat ;d), ale myslę, że jeżeli trochę wychodzicie poza jego granice to nic się Wam nie stanie jak go wypróbujecie.
A wypróbować go naprawdę warto.
Na odwrocie możemy również wyczytać, że zawiera struktury micelarne, które zapewniają niezwykle wysoką skuteczność oczyszczania, z czym się w pełni zgadzam.
Nie miałam jeszcze żadnego mleczka ani płynu micelarnego, który by tak szybko usuwał makijaż oczu. Zawsze miałam z tym największy problem podczas demakijażu i musiałam wielokrotnie trzeć moje powieki, na których rozmazywał się tusz, co nieraz powodowało podrażnienia.
Dzięki temu płynowi nie mam z tym najmniejszego problemu. Usuwa tusz i kredkę błyskawicznie.
Jeśli nie jesteście do końca zadowolone ze swojego obecnego mleczka/płynu micelarnego to wypróbujcie tego. Naprawdę świetnie usuwa makijaż, więc może i Wam przypadnie do gustu :)

A Wy co o nim myslicie? Używałyście/używacie? Również jesteście z niego zadowolone? ;)

wtorek, 14 sierpnia 2012

CARMEX - regenerujący balsam do ust

Hej śliczne;*

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję dobrze znanego przez większość z Was i lubianego Carmexu :)
Dzięki firmie Carmex miałam możliwość przetestowania balsamu do ust w sztyfcie w wersji oryginalnej, która według mnie pachnie lekko budyniem i wanilią. Jako że ja lubię takie zapachy, to od razu przypadł mi do gustu ;) 
Już po pierwszym użyciu balsamu odczułam efekt mrowienia i chłodu. Dla mnie jest to znak, że balsam rzeczywiście działa. Konsystencja balsamu jest dość tłusta, dzięki czemu naprawdę dobrze nawilża usta.
Moim problemem ostatnio były suche skórki w kącikach ust, które dzięki Carmexowi zniknęły, a usta stały się gładkie i błyszczące.
Plusem balsamu jest małe, wygodne opakowanie. Możemy go mieć zawsze przy sobie.
Carmex posiada filtr SPF 15, więc świetnie chroni usta przed promieniowaniem słonecznym latem.
Myślę jednak, że równie dobrze sprawdzi się zimą, gdy usta robią się spierzchnięte od mrozu i potrzebują silnego nawilżenia.
Na pewno będzie do kosmetyk, którego od teraz nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce. Jest niezastąpiony jeśli chodzi o regenerację i nawilżenie ust.
Carmex w swojej ofercie posiada słoiczki, tubki, sztyfty, wykręcane balsamy do ust czyli wybór jest całkiem spory. 
Są również dostępne inne wersje smakowe: mięta, truskawka, wiśnia; także w przyszłości z pewnością skuszę się na jakiś inny kosmetyk tej firmy.

Jeśli jeszcze nie miałyście z Carmexem nic do czynienia to gorąco Wam go polecam. Ten mały kosmetyk naprawdę poprawia kondycję naszych ust.
Zapraszam Was do odwiedzenia fanpage Carmexa na facebooku.

Bardzo dziękuję firmie Carmex za możliwość przetestowania ich produktu i Panu Pawłowi za świetny kontakt i miłą współpracę :)

sobota, 11 sierpnia 2012

Sierpień - czas letnich wyprzedaży ! :)

Hej śliczne :)

Chyba każda z nas lubi kupować podczas wyprzedaży.
Można upolować naprawdę fajne rzeczy w świetnych cenach!
Wczoraj będąc w mieście z siostrą weszłyśmy na chwilę do Galerii Malta w Poznaniu.
Odwiedziłyśmy tylko jeden sklep - ZARA.
I chociaż nie planowałam żadnych zakupów, wyszłam ze sklepu z 2 cudnymi rzeczami ;d

Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę były beżowe buty.
Są to sandałki na wysokiej szpilce, ale o dziwo bardzo wygodne.
Buty miały oderwaną metkę, więc z początku nie znałam ich ceny.
Podeszłam więc z nimi do kasy i zapytałam ile kosztują.
Okazało się, że szpilki są przecenione na: ... 59,9 zł!!!
Nie odchodząc od kasy, od razu za nie zapłaciłam ;)
Nie mogłam ich nie kupić! ;d 
Nie wiem jaka była ich pierwotna cena, ale kiedyś już je oglądałam i wydaje mi się, że kosztowały mniej więcej 200 zł, jak większość zarowych butów.

Drugą rzeczą, która mi się spodobała była koronkowa bluzka, którą już wcześniej kiedyś przymierzałam w Zarze. Nie kupiłam jej jednak wtedy, bo kosztowała 89,9 zł. Wydało mi się to trochę dużo jak na bluzkę.
Ale jak weszłam do Zary wczoraj zobaczyłam, że wisi ostatnia sztuka, akurat rozmiar S :) Spojrzałam na cenę, a tu przecena z 89,9 zł na 39,9 zł! :)
Długo się nie zastanawiałam nad jej kupnem, mimo że to już moja nie wiem która z kolei koronkowa rzecz. Za taką cenę grzech byłoby jej nie kupić ;d

Jestem bardzo zadowolona z wczorajszych zakupów, szczególnie z butów.
Wkrótce postaram się pokazać jakąś stylizację, w której wkorzystam moje wyprzedażowe łupy ;d

środa, 8 sierpnia 2012

W roli głównej... koronkowe body

Hej kochane ;*

Pogoda nam się niestety trochę popsuła, więc większość dnia spędziłam dzisiaj w domu.
Ale przyznam, że po takich upałach przyda się czasem lekkie ochłodzenie i odpoczynek w domowym zaciszu.

Mam dla Was dziś kilka zdjęć ;)
Główną rolę w poniższej stylizacji pełni koronkowe body z Tally Weijl. Bardzo je polubiłam, zresztą jak wszystkie koronkowe ciuszki ;d
Założyłam do niego spódniczkę z H&Mu i cieliste szpilki ze Stradivariusa.
Brakuje tylko torebki, o której zapomniałam podczas robienia zdjęć ;d

Zdjęcia były robione przy sztucznym świetle, dlatego są takie trochę żółte;d


Jedno zdjęcie wyszło w nieco innym świetle niż pozostałe ;d Sama nie wiem czemu ;d

Pozdrawiam ;*

wtorek, 7 sierpnia 2012

Ziaja Blubel Jagoda-Porzeczka

Hej! ;*

Lato w pełni, więc jak zwykle o tej porze roku rośnie u mnie zużycie wszelkich kremów i balsamów do ciała.
Dziś mam dla Was recenzje owocowego balsamu nawilżającego Ziaja Blubel na liliowo jagoda-porzeczka :)

Przyznam szczerze, że kupiłam go całkiem przypadkowo.
Po prostu trochę się przypiekłam na słońcu i popędziłam do pobliskiej drogerii w celu znalezienia jakiegoś balsamu nawilżającego, bo z tego którego obecnie używałam już nic nie chciało wylecieć ;d
No i tym sposobem w moje ręce wpadł ten oto balsam.
Pierwsze co mi się spodobało po odkręceniu zakrętki to owocowy zapach.
W pierwszej chwili skojarzył mi się nawet trochę z zapachem słodkiego wina ;d 
Zapach dość długo utrzymuje się na skórze, ale nie jest przy tym duszący.
Konsystencja balsamu jest lekka, idealna na lato. Szybko się wchłania w skórę, nie pozostawiając na niej tłustego filmu.
Dużą zaletę stanowi dla mnie opakowanie z pompką. Jest estetyczne i wygodne w użyciu.
Balsam jest bardzo wydajny. Łatwo się rozsmarowuje, mała ilość wystarczy do pokrycia dużej powierzchni ciała.
Plusem tego balsamu jest też jego niska cena - za 400 ml balsam zapłaciłam tylko 11,50 zł.

Krótkie info, które możemy znaleźć z tyłu opakowania:
Widziałam jeszcze z tej serii balsam na różowo żurawina-poziomka, więc może następnym razem na niego padnie kolej ;)

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

TAGowo

Cześć! ;*

Dzisiaj trochę inny wpis od wszystkich, bo zostałam potrójnie otagowana, więc postaram się odpowiedzieć na zadane mi pytania :)
Zasady TAGu:
Wyznaczam 11 osób, które wezmą udział w zabawie. Będą one musiały odpowiedzieć na moje pytania, później otagować kolejne 11 osób i zadać 11 pytań, na które te osoby będą musiały odpowiedzieć. Nie taguj osoby, która Ciebie otagowała.


No to najpierw się zabiorę za odpowiedzi na pytania z TAGów WalkingOnAirDagusi i Silver, przez które zostałam otagowana, a później zadam moje pytanie i otaguję kolejnych 11 osób :)

WalkingOnAir zadała mi w swoim TAGu następujące pytania:
1. Małe miasto, wieś, czy duże miasto?
trudno powiedzieć ;d mieszkam na obrzeżach miasta i tu mi się bardzo podoba - cisza, spokój; ale z drugiej strony daleko do centrum miasta, które tętni życiem..
2. Co dla  Ciebie jest najważniejsze w drugim człowieku?
szczerość i  szacunek wobec innych ludzi
3. Co jest według Ciebie ważniejsze: przyjaźń, czy miłość?
miłość, chociaż fajnie jak te oba uczucia się łączą ;)
4. Ulubione danie.
łosoś zapiekany ze szpinakiem i sosem serowym
pierś z kurczaka zapiekana w przyprawie gyros podana z sosem czosnkowym
5. Masz jakąś ulubioną surówkę lub sałatkę? Jaką? Jeśli chcesz zdradź przepis ;)
ostatnio bardzo mi posmakowała surówka z marchewki i ananasa. 
niestety nie robię jej sama tylko kupuję gotową, ale myślę, że jej przyrządzanie nie byłoby jakimś wielkim problemem;d
6. Wierzysz w przeznaczenie?
myślę, że każdy ma jakąś osobę, która jest mu przeznaczona i prędzej czy później ją odnajdzie ;)
7. Czym obecnie się zajmujesz? ;)
obecnie mam wakacje i odpoczywam, ale od października studia - anglistyka i praca w szkole.
8. Długie włosy, czy krótkie?
dłuuugie ;d mam takie od zawsze :)
9. Ulubiony szampon do włosów i odżywka.
nie mam ulubionego, ale ostatnio często używam dziecięcych szamponów Johnsona - łagodne, nie plączą włosów, bez zbędnych szkodliwych składników :)
10. Sprawdzasz skład kosmetyków przed ich kupnem?
muszę przyznać, że rzadko mi się to zdarza..
11. Farbowanie włosów? Za, czy przeciw?
rozjaśniam włosy, ale wiem, że to im nie służy, a więc przeciw ;)


Kolejny pytania pochodzą z TAGu Dagusi:
1. Miejsce, które chciałabyś odwiedzić ?
uwielbiam podróże, więc mogłabym tu wymienić kilka miejsc, jednak podam to, które mam nadzieję uda mi się odwiedzić jeszcze tego lata - Bułgaria (Słoneczny Brzeg) :)
2. Jaka pora roku jest Twoją ulubioną ?
kocham lato, chociaż uważam, że każda z pór roku jest wyjątkowa.
3. Jesteś singielką czy w związku ?
trudno powiedzieć;d spotykam się z kimś, ale jeszcze to nie jest związek.
4. Masz jakieś zwierzątko- jakie?
niestety nie mam, mam w domu 2 alergików..
5. Lubisz gotować? Twoje danie popisowe- i może przepis?
lubię, lubię ;d
łosoś zapiekany ze szpinakiem i sosem serowym
idę trochę na łatwiznę i kupuję szpinak mrożony z sosem serowym, który goruję w garnku wraz z kilkowa ząbkami czosnku. następnie kładę na niego łososia skropionego sokiem z cytryny i posypanego przyprawą do ryb i zapiekam w 200 stopniach (czas zapiekania zależy od tego, czy ryba jest mrożona czy nie ;))
6. Czy ostatnio chodzi za Tobą jakaś nutka/ piosenka godna polecenia?
ostatnio często słucham Call of the wild - Pitbull
7. Wolisz kupować kolorówkę czy pielęgnację ?
trudne pytanie;d uwielbiam kupować kosmetyki, ale stawiam chyba na pielęgnację.
8. Ulubiona fryzura ?
przeważnie noszę rozpuszczone włosy, podpięte jakąś ozdobną spinką z boku lub czasami wysoka kitka.
9. Morze czy góry i dlaczego?
zdecydowanie morze! uwielbiam wylegiwać się na plaży, kocham ten morski klimat. latem i zimą jest tam pięknie :)
10. Ulubiony kolor?
ostatnio polubiłam pastele, jeśli chodzi o kolor rzeczy, paznokci itp. a więc brzoskwinia, mięta, pudrowy róż, liliowy itp.
11. Charakter czy wygląd - co bardziej cenisz w drugim człowieku ?
fajnie, gdy obie rzeczy idą ze sobą w parze, ale ważniejsze jest to co w głowie, a więc charakter. nie lubię, gdy ocenia się ludzi po wyglądzie.

I trzeci TAG Silver:
1. Jakie jest Twoje ulubione zwierzę i dlaczego?

pies, bo może być naszym prawdziwm przyjacielem. chociaż koty też lubię, ale one chodzą swoimi ścieżkami ;d
2. Jaki jest Twój ulubiony program telewizyjny i dlaczego? 
chętnie oglądam programy rozrywkowe, jak np. Mam Talent, X-Factor. lubię sobie popatrzeć na różne talenty, jakie mają ludzie :)
3. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
pewnego dnia zaczęłam przeglądać różne blogi o kosmetykach, ciuchach i różnych babskich sprawach i spodobało mi się to na tyle, że zapragnęłam stworzyć własnego bloga.
4. Wolisz błyszczyk, pomadkę, czy może szminkę? 
błyszczyk. chociaż latem często używam pomadek ochronnych.
5. Jakie są Twoje ulubione perfumy?
ulubiony: Chanel - Mademoiselle
ale lubię też bardzo : Dior - Addict 2 oraz Envy me
Prada - Candy
DKNY (zielone jabłuszko)
6. Jakbyś mogła cofnąć czas, to zrobiłabyś to? 
chętnie cofnęłabym się z 2 lata wstecz;d
7. Kupiłaś kiedyś coś bo miałaś taki kaprys?;>>
nie.. muszę się wybrać na zakupy, bo właśnie dawno nic sobie nie kupiłam ;d
8. Czym kierujesz się wybierając kosmetyki do codziennej pielęgnacji?
ostatnio coraz częściej kieruje się opiniami, które czytam na Waszych blogach :)
9. Czym aktualnie się zajmujesz?
aktualnie mam wakacje, a więc odpoczywam. ale od września się zaczną studia - anglistyka i praca w szkole.
10. Tytuł ulubionej piosenki.
nie mam ulubionej, ale ostatnio wpadła mi w ucho piosenka Pitbulla - Call of the wild i dość często jej słucham;d
11. Co jesz na śniadanie?:))
przeważnie kanapki :)


No i teraz czas na moje pytania ;d
1. Ulubiony kolor paznokci?
2. Robienie zdjęć, czy pozowanie? Co wolisz?
3. Książka, którą Twoim zdaniem warto przeczytać?
4. Masz jakieś hobby, pasję? Jakie?
5. Czy jesteś od czegoś uzależniona? Jeśli tak, od czego?
6. Jaki jest Twój must have kosmetyczny, który masz zawsze w kosmetyczce?
7. Wolisz domówki czy imprezy w klubie?
8. Czy jest coś czego żałujesz w życiu? Jeśli tak, co to takiego?
9. Twoje ulubione miejsce/miasto/kraj, do którego lubisz wracać?
10. Włosy blond, czy czarne?
11. Jaki jest Twój ulubiony zapach perfum?

A taguję:
miłej zabawy!!!  :))

niedziela, 5 sierpnia 2012

Sephora - krem nawilżający i roll-on + współpraca Sudomax

Hej;**
Przepraszam, że ostatnio przez kilka dni nie pisałam, ale po prostu nie miałam za bardzo na to czasu.
Mamy wakacje, więc staram się korzystać z pięknej pogody i większość czasu spędzam poza domem.

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje 2 kosmetyków do pielęgnacji twarzy, które kupiłam w Sephorze na promocji (za każdy z kremów zapłaciłam 19 zł). Oba kosmetyki mają w składzie naturalne składniki, bez parabenów i innych niepotrzebnych rzeczy ;) Nie podrażniają wrażliwej skóry i nadają się dla alergików.
Pierwszym kosmetykiem jest krem nawilżający.
Oprócz właściwości nawilżających ma za zadanie eliminować pierwsze oznaki starzenia. Czy rzeczywiście to robi? - Trudno powiedzieć. Może dlatego, że w sumie jeszcze jakichś większych oznak starzenia na skórze nie mam. Ale co do nawilżania to się mogę w pełni zgodzić. Bardzo dobrze nawilża i nie jest przy tym tłusty. Ja stosuje go rano na oczyszczoną wcześniej twarz. Jest świetną bazą pod makijaż. Idealny lekki krem nawilżający w sam raz na lato.
Drugim kosmetykiem jest roll-on pod oczy w formie żelu z tej samej serii co powyższy krem nawilżający. Jego zadaniem oprócz nawilżania jest likwidowanie opuchnięć pod oczami i oznak zmęczenia. Muszę przyznać, że jest to również kosmetyk idealny na lato. Ostatnio dość często imprezuję i co się z tym wiąże mało śpię. Żel stosuje codziennie rano i wieczorem i dzięki niemu żadnych worków pod oczami nie mam mimo nieprzespanych nocy. Jest świetny także po opalaniu. Po wcześniejszym schłodzeniu w lodówce przynosi ulgę po dniu spędzonym na słońcu.

Z obu kosmetyków jestem w pełni zadowolona. Jeśli któraś z Was szuka kosmetyków nawilżających i przy wyborze kremu kieruje się głównie jego składem to te dwa będą idealne :)


Na koniec kolejna wspópraca, jaką udało mi się niedawno nawiązać.
SUDOMAX :) Jak tylko przetestuję, na pewno dodam recenzje.

środa, 1 sierpnia 2012

Sukienki :)

Hej :*

Dzisiaj pokażę Wam kilka moich sukienek.
Z góry przepraszam za brak makijażu i nieład na głowie, ale fotki były robione dzisiaj popołudniu, po wcześniejszym wylegiwaniu się na słońcu ;)
No i podczas zdjęć raziło słońce, więc dlatego takie miny ;d

Przy okazji mam do Was prośbę :)
1 września idę na ślub i nie bardzo wiem w co się ubrać.
Jeżeli nie uda mi się nic nowego kupić, to zastanawiam się nad założeniem jednej z sukienek, które mam w szafie. 
Wszystkie 4, które możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej są nowe z metkami i nigdy nie miałam ich na sobie.

Nr 1 - kremowa sukienka z Bershki (99,9 zł) z głębokim wycięciem na plecach.
Mam wątpliwości co do ubrania jej na wesele, bo jak wiadomo biel zarezerwowana jest dla Panny Młodej, ale w sumie sukienka nie jest biała, a kremowa ;)
Nr 2 - czarna sukienka z Bershki z wstawkami z koronki (44,9 zł, kupiona po przecenie). Sukienka ma również głębokie wycięcie z tyłu i dodatkowo jest koronkowa na plecach :)

Nr 3 - również czarna i z koronką sukienka z H&Mu (79,9 zł). Tak samo jak dwie poprzednie sukienki ma głębokie wycięcie z tyłu. Rękawy wykonane są z koronki, która jest również wykończeniem dekoltu i wycięcia na plecach.
Nr 4 - beżowa sukienka z TK MAXXu pokryta czarną koronką (59,99 zł). Sukienka jest na cienkich naramkach i dla odmiany nie ma głębokiego wycięcia na plecach w przeciwieństwie do poprzednich sukienek.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o sukienki, które biorę pod uwagę przy wybiorze mojego stroju na ślub. 
Jak myślicie, nadaje się któraś z nich, jeśli bym nic innego nie znalazła?
Czy może lepiej od razu rozejrzeć się za czymś innym? 

Pozdrawiam ;*